
Pełną treść tego kultowego już opowiadania łatwo wyszukacie w internecie. W trakcie przeglądania sieci znalazł ją też Michał Tylka i dostrzegł potencjał fabularny. – To nie było tak, że chciałem zekranizować pastę. Natknąłem się na nią przypadkiem. I od razu stwierdziłem, że jest doskonała, zabawna i jest w niej dużo rzeczy, które mi się podobają – mówi młody (rocznik '89) reżyser z Krakowa.
"Sceny w paście o ojcu wędkarzu są bardzo filmowe. Dialogi są szczątkowe, a lepiej są przedstawione konkrety jak ojciec siedzący w pontonie na środku mieszkania. Te sceny musiały się pojawić na ekranie. Z drugiej strony jest też tam przedstawiony pewien archetyp, coś znacznie głębszego. I zacząłem się zastanawiać "co?". Dlatego starałem się pokazać nie tylko samego fanatycznego ojca, ale też zbudowaliśmy całą scenografię, by cały film był bardziej pojemny."
Każdy z nas ma ojca, wujka lub znajomego, który jest zafiksowany na jakimś punkcie. Niektórzy sami są tacy, ale przecież się nie przyznają. Nikt nie zaprzeczy, że w Polsce mamy od zatrzęsienia fanatyków politycznych, którzy z pasją piszą w internecie komentarze szkalujące rząd bądź opozycję. W opisywanym filmie rzecz się tyczy Andrzeja: choleryka, który zwariował na punkcie ryb, a Polskiego Związku Wędkarskiego nienawidzi bardziej niż Gargamel Smerfów.
"To nie jest taka zwykła historyjka, bo teraz więcej ludzi pisze, niż czyta. Ja tu widzę coś więcej. Film obejrzałem z takimi samymi emocjami, jak wtedy gdy przeczytałem scenariusz. Ta historia mnie obchodzi, gdzieś dotyka jako człowieka. I nie tylko mnie.
Malcolm z pozycji syna opisał pęknięte relacje, które możemy zaobserwować w rodzinach na całym świecie. Dużo jest takich ojców-fanatyków, którzy chcą mieć syna, a potem "gubią" go po drodze. Przez ten pędzący świat tracimy wiele pięknych chwil, uciekając nieraz w "coś" gorszego niż wędkarstwo. Nawet moich synów pytałem, czy też taki byłem. Odpowiadali: tato, nie było tak źle."
"Musiałem znaleźć Anona w sobie. Nie jestem tak zwanym człowiekiem internetów. Spędziłem więc specjalnie sporo czasu w sieci, Michał (reżyser - red.) pokazywał mi w jaki sposób ci ludzie się kontaktują, jak zmienić ustawienia w przeglądarce, by pisać anonimowo, jak wejść na Krachana.
To tajemniczy, mroczny świat, w którym są rzeczy nie wypływające na szerokie wody. Moja postać jest również taka: odległa od rzeczywistości, nie wychodzi z tym do ludzi. Nazywam to takim innym kosmosem, a metaforą jest tło kosmosu, które można sobie ustawić na Karachanie."
"Fanatyk" powstawał powolutku, bez pospiechu – jak na rybach – 2 lata. To sporo jak na krótkometrażówkę, zwłaszcza że Patryk Vega trzaska filmy w kilka miesięcy. – Chodziło jak zwykle o pieniądze, w międzyczasie jeden ze sponsorów się wycofał, musieliśmy szukać dofinansowania, stąd opóźnienia – tłumaczy reżyser, Michał Tylka. Film powstał m. in. dzięki zbiórce internetowej i wygranej w konkursie Krakowskiego Klastra Filmowego. I jak na nowatorski film tworzony przez wielu debiutantów – naprawdę dali radę. Teraz nie osiadają na laurach.