Morawiecki w tygodniku "Sieci" broni inwestycji w teren. "Nie wyprowadziliśmy oszczędności do rajów"

Mateusz Morawiecki próbuje wytłumaczyć, skąd się wziął pomysł podziału majątku i przepisania nieruchomości na żonę.
Mateusz Morawiecki próbuje wytłumaczyć, skąd się wziął pomysł podziału majątku i przepisania nieruchomości na żonę. Fot. Maciej Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Mateusz Morawiecki w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" wytłumaczył, dlaczego w jego oświadczeniu majątkowym nie było nieruchomości, które są wspólną własnością jego i żony. Premier wyjaśnił też, że żona przejęła wszystkie dochodowe nieruchomości i prowadzi w związku z nimi działalność gospodarczą.


Ciekawie wygląda w tej chwili przepływ informacji między premierem rządu, mediami i społeczeństwem. Tego samego dnia ukazuje się materiał w "Gazecie Wyborczej", w której pojawiają się trudne pytania o majątek pod adresem premiera Mateusza Morawieckiego i jednocześnie odpowiedź premiera, ale podana w prorządowym tygodniku. A chodzi o spory majątek, jaki premier zgromadził pracując w zarządzie banku BZ WBK.


Przypomnijmy: w 2002 roku premier Mateusz Morawiecki kupił we Wrocławiu grunty od Kościoła. Za działki warte cztery miliony złotych według "Gazety Wyborczej" zapłacił pięć razy mniej. Dzisiaj te same tereny są wyceniane na sto razy więcej – około 70 mln zł. Co ciekawe, nie ma po nich śladu w oświadczeniu majątkowym szefa rządu.


W tygodniku tymczasem "Sieci" pojawiła się rozmowa braci Karnowskich z premierem. Pytali Mateusza Morawieckiego między innymi właśnie o te nieruchomości. Próbowali też wyjaśnić, skąd się wziął pomysł podziału majątku między premierem a jego żoną.

– Wszelkie nieruchomości, które były dochodowe, przejęła moja żona. Ona prowadzi działalność gospodarczą, wynajmuje nieruchomości, inwestuje – stwierdził premier na łamach tygodnika. Sam premier nie chciał mieć nic wspólnego z działalnością gospodarczą.


Morawiecki bronił także decyzji o inwestycji. "Nie prowadziliśmy z żoną wystawnego życia, nie zakopaliśmy tych pieniędzy w ogródku, nie wyprowadziliśmy oszczędności do rajów podatkowych, tylko zainwestowaliśmy w Polsce, w kilka nieruchomości" – wyjaśnił Karnowskim.

Morawiecki podkreślił też, że podziału majątku dokonano, gdy był prezesem banku. Jednak dowody zebrane przez dziennikarzy "Gazety Wyborczej" przeczą sowom premiera. Z informacji, do których dotarł dziennik, wynika, że Morawiecki wciąż wówczas obracał nieruchomościami, a na żonę przepisał je dopiero w 2013 roku.

Premier ma zresztą więcej problemów. Bardzo poważnie bowiem brzmią doniesienia medialne na temat "zawieszonej" odprawy dla Morawieckiego. Na rynku ukazała się książka o Morawieckim "Delfin", z której pochodzi informacja, że po odejściu ze stanowiska prezesa Banku Zachodniego WBK Morawiecki otrzymał odprawę, ale pieniądze do tej pory leżą na specjalnym koncie bankowym i nie zostały jeszcze wypłacone. Takie rozwiązanie rodzi pytania o wiarygodność premiera i jego oświadczeń majątkowych.

źródło: "Sieci"