W PO także szykują się do wyborów. Poznaliśmy plany opozycji na kolejne miesiące

Platforma podobnie jak PiS też już pracuje przed wyborami na jesieni.
Platforma podobnie jak PiS też już pracuje przed wyborami na jesieni. Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Gazeta
W Platformie Obywatelskiej zapanowała pełna mobilizacja. Politycy opozycji, podobnie jak PiS, nie próżnują i chociaż kampania wyborcza jeszcze oficjalnie się nie rozpoczęła, to już ruszyli w Polskę. Mają plan, który chcą zrealizować i zbadali już, dlaczego przegrali ostatnie wybory. Wyliczono im sześć przyczyn – podaje "Gazeta Wyborcza".


Według zapowiedzi polityków PO podczas jesiennej kampanii ich plakaty wyborcze zawisną w każdej wiosce. Tak mówi "Gazecie Wyborczej" poseł Sławomir Neumann. Politycy opozycji już ruszyli w Polskę z akcją "POrozmawiajmy", w której odwiedzają swoje okręgi wyborcze. Po niej ma przyjść czas na podsumowanie i dalszą pracę.

Jak podkreśla Neumann, PO będzie chciała zawalczyć o wyborców PiS, o swój utracony elektorat oraz tych, którzy nie poszli na wybory (najmłodszych, najstarszych i część grup zawodowych). W PO bowiem zdano sobie sprawę, że dwie trzecie obywateli Polski mieszka na wsiach, a nie w dużych miastach.

– Szykujemy listy wyborcze, planujemy, gdzie powiesić plakaty wyborcze, spotykamy się z ludźmi. Nasi kandydaci będą wszędzie, w każdej wiosce będzie wisiał nasz baner, bo idziemy w tych wyborach po każdy głos. Wiemy, jak się bić. Wyciągamy lekcje z naszych błędów – zapowiada Neumann.


Dlaczego to nie wypaliło?
Trzon sztabu wyborczego PO też już się wyklarował. To Krzysztof Brejza z PO, Adam Szłapka z Nowoczesnej i prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Władz jeszcze nie ma, bo Platforma czeka na decyzję ludowców – pójdą razem czy osobno.

Platforma zamówiła także bilans wyników wyborów od 2014 r. Wyszło z nich, że przegrana opozycji była spowodowana przez sześć czynników. Pierwszą była niespodziewanie wysoka frekwencja, drugą mobilizacja wsi, trzecią zmiana elektoratu w wyborach do PE na wiejski i małomiasteczkowy, a czwartą tzw. paradoksy frekwencyjne, czyli wyższa frekwencja sprzyjająca PiS.

PO nie pomogły także obietnice PiS, w tym efekt trzynastej emerytury – to jako piąta przyczyna, oraz słaba frekwencja wśród najmłodszych wyborców oraz 30- i 40-latków. To sprawiło, że opozycja się przeliczyła i skierowała swoją kampanię na złe tory.

źródło: "Gazeta Wyborcza"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...