"Afera wafelkowa" Ewy Chodakowskiej. Trenerka wypomniała sprzedawczyni lodów niehigieniczne zachowanie

Wizyta w lodziarni nie była dla Ewy Chodakowskiej najprzyjemniejszym doświadczeniem
Wizyta w lodziarni nie była dla Ewy Chodakowskiej najprzyjemniejszym doświadczeniem Fot. Instagram / Ewa Chodakowska
Jeśli lato, to oczywiście lody. Czasami wizyta w lodziarni może być jednak źródłem nieprzyjemności. Tak było w przypadku Ewy Chodakowskiej. Pani nakładająca trenerce lody wzięła bowiem wafelek tą samą ręką, którą wcześniej trzymała pieniądze...


Trenerka i królowa fitness w Polsce Ewa Chodakowska nie boi się wygłaszać publicznie odważnych opinii. W styczniu pisała o swoim... "sadełku", a ostatnio skrytykowała rodzinę w większym rozmiarze i porównała osobę otyłą do samobójcy. Tym razem zabrała głos w kwestii... zasad higienicznych w lodziarniach.

Co się stało? Trenerka pojechała na długi weekend do rodzinnego Sanoka, gdzie wraz z rodziną udała się na wycieczkę rowerową, a następnie na lody. Zachowanie lodziarki zmroziło jednak celebrytkę.

"Byłam przed chwilą świadkiem bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Poszłam na lody – tak, byłam na lodach – i pani, która wydała mi resztę, za chwilę wzięła tymi samymi dłońmi, w których trzymała pieniądze, wafelek, który ja planuję zjeść i nakłada mi lody... (pisownia oryginalna)" – denerwowała się Chodakowska na InstaStories.Trenerka poprosiła sprzedawczynię, aby owinęła wafelek w serwetkę, bo "nie chce jeść tych wszystkich cywilizacji bakterii, które są na pieniądzach". Nie spotkała się jednak ze zrozumieniem. "Jedna się na mnie obraziła, druga kompletnie nie wiedziała o co mi chodzi, a trzecia powiedziała, że się poczuła jakby nie miała aktualnych badań" – opowiadała Ewa Chodakowska.

– Przecież ja nie sugerowałam, że ona mnie czymś zarazi. Mówię tylko o podstawowych zasadach higieny i zachodzę w głowę, jak to jest możliwe, żeby ktoś nie zrozumiał mojej prostej sugestii? – dodała zdenerwowana trenerka fitness.

Na jej historię odpowiedziało wielu internautów. Dla wielu zachowanie lodziarki było nieodpowiedzialne. "Pracowałam w lodziarni 7 lat i to, co mówisz, jest nie do pomyślenia dla mnie... Zawsze przez serwetkę wafelki braliśmy – to było jak nawyk. Jakby mnie ktoś w nocy obudził, krzycząc dwa razy po trzy poproszę, to łapałabym serwetkę" – napisała jedna z kobiet, której odpowiedź Chodakowska udostępniła na InstaStories.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...