
Rzecznik generalny TSUE wydał opinię na temat polskiego sądownictwa i natychmiast stał się wrogiem zwolenników "dobrej zmiany". Jewgienij Tanczew jest Bułgarem i polscy internauci szybko zaczęli pytać: "A jak tam z praworządnością w Bułgarii?". Niektórzy już dogrzebali się w jego życiorysie komunistycznych powiązań. "Tanczew powinien wejść pod stół i odszczekać opinię" – są też takie głosy. Jak to się ma do sytuacji w Bułgarii?
Natychmiast zaczęło się grzebanie w jego przeszłości. "Rzecznik Generalny TSUE to syn prominentnego komunisty nagrodzonego Nagrodą Lenina" – czytamy na Salon24. Dalej jest m.in. o tym, że ojciec Tanczewa był częstym gościem w PRL.
Ale przez Tanczewa ciosy spadły też na Bułgarię. "A wiecie jak jest w Bułgarii? Na czele organu dyscyplinarnego stoi...Minister Sprawiedliwości Bułgarii. 11 spośród 25 członków powołuje parlament" – zareagował na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.
Sytuacja w Bułgarii faktycznie nie przedstawia się najlepiej. Kraj, który tysiące Polaków zna z wakacyjnych wojaży, politycznie ma zupełnie inną twarz. I w kwestii sądów, i korupcji, i praworządności w ogóle. Zarówno UE, jak i sami Bułgarzy są tego świadomi. W kraju bardzo często dochodzi do protestów. W odpowiedzi na te problemy na bułgarskiej scenie politycznej pojawił się sojusz polityczny Demokratyczna Bułgaria, który próbuje walczyć z powiązaniami polityków i biznesu.
Często zarzuca mu się opieszałość. Jego działanie ma wynikać z więzi z oligarchami i politykami. Bardzo często jego kunktatorskie działania są po to, by dać czas na przykrycie jakichś działań niezgodnych z prawem. Prokurator zaczyna się aktywizować, kiedy odczuwa nacisk polityczny, gdy politycy widzą, że społeczeństwo zaczyna się buntować lub gdy sprawa zaczyna być opisywana za granicą.
Seroka odsyła do strony internetowej Bivol, którą prowadzi konsorcjum dziennikarzy śledczych. – Tam można zobaczyć, jak potężne są to problemy. Chodzi nie tylko o wysokich urzędników państwowych, ale też o korupcję na bardzo niskim, lokalnym poziomie – zaznacza. Podaje przykład głośnego zabójstwa dziennikarki Wiktorii Marinowej. Dziennikarze śledczy rozpracowali wtedy cały układ korupcyjny, pokazali pranie brudnych pieniędzy i nieprawidłowe wykorzystywanie środków unijnych.
Co chwila pojawiają się też informacje o powiązaniach różnych osób z komunistycznymi służbami. To coś, co w Bułgarii nie zaskakuje.
90. zaczynał jako ochroniarz byłego szefa Bułgarskiej Partii
komunistycznej Todora Żiwkowa, a więc był powiązany z establishmentem komunistycznym – mówi ekspert.
