Walka o każdy gram. Do Polski trafiły ultrabooki firmy LG: lekkie i wytrzymałe jak konstrukcje dla wojska

Ultrabooki Gram naprawdę dbają o wagę
Ultrabooki Gram naprawdę dbają o wagę Fot. naTemat
Trzy lata temu LG stworzyło markę Gram, czyli rodzinę ultrabooków z segmentu premium. Dziś Koreańczycy postanowili zawojować tymi komputerami rynek polski (jako czwarty w Europie, po Wielkiej Brytanii, Hiszpanii oraz Portugalii). Czy ta firma – nad Wisłą znana głównie z produkcji telewizorów, pralek i lodówek – ma jakiekolwiek szanse na wielki sukces?



Na początek LG przyjrzało się uważnie temu, jak Polacy korzystają z laptopów. Mowa tu o czterech milionach osób, z których większość stanowią ludzie z przedziałów wiekowych 35-44 (29 proc. użytkowników) oraz 25-34 (28 proc.). Ciekawostkowo: z niewielką przewagą kobiet.


Bardzo istotny jest tutaj fakt, iż z biegiem lat zanika wyraźny podział dnia na godziny pracy i czas wolny, czyli scenariusz typu "pomiędzy godziną 9 a 17 (z przerwą na obiad, zwany lunchem) skupiam się wyłącznie na obowiązkach zawodowych, a odpoczywam wcześniej i później".


O ile tego rodzaju system dobowy ma jeszcze rację bytu w przypadku tzw. generacji X, czyli ludzi urodzonych w drugiej połowie XX w., to ludzie młodsi coraz częściej dzielą dobę na wiele mniejszych segmentów, w których praca i rozrywka przeplatają się od rana do nocy.


W tej sytuacji pojawia się zapotrzebowanie na laptopy, które są narzędziami "do wszystkiego"; łatwymi w transporcie i odpornymi na czynniki zewnętrzne. Jedno urządzenie ma sprawdzać się równie dobrze w domu, biurze i na wakacjach w Mielnie.

Pierwsze wnioski po zapoznaniu się z ultrabookami Gram? To sprzęty, które mogą zaprzeczać zasadzie mówiącej, że jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.
Walka o każdy gram
W czasach, gdy urządzenia mobilne (ze smartfonami na czele) coraz mocniej podgryzają laptopy, bardzo istotna jest walka o to, aby te ostatnie były… bardziej mobilne.

Dlatego LG w sposób wręcz obsesyjny skupiło się więc na wadze swoich ultrabooków, które mają być – w dosłownym tego słowa znaczeniu – jak najmniejszym ciężarem dla osób przemieszczających się z miejsca na miejsce.

Efekty? Do wyboru są trzy wielkości sprzętów Gram: pierwszą wyekwipowano w matrycę 14-calową, kolejne mają po 15,6 i 17,3 cala. Ostatnią z nich producent lubi chwalić się najbardziej – nic w tym dziwnego, w końcu przy masie wynoszącej zaledwie 1340 g to najlżejsza "siedemnastka" na świecie.

Lecz nie chodzi tu wyłącznie o porównania z innymi dostępnymi na rynku sprzętami tej wielkości (których waga może przekraczać 3 kg). LG może szczycić się również tym, że ich siedemnastocalowiec jest lżejszy (o 10 dkg) od MacBooka Air z 13,3 calowym ekranem.

Dodajmy, że Gram 17 mierzy jedynie 380,6x265,7x17,4 mm, czyli jest laptopem, który wielkością jest zbliżony raczej do "piętnastek". To istotna zaleta podczas przenoszenia komputera z punktu A do punktu B, zwłaszcza jeżeli uwzględnić znacznie większy komfort korzystania z komputera, gdy już znaleźliśmy się w owym punkcie B.

Dlaczego? Choć na papierze różnica pomiędzy ekranem 17. a 15,6-calowym nie robi większego wrażenia, to pamiętajmy o tym, iż realnie to naprawdę przepaść, gdyż mówimy o powiechchni roboczej większej o 25 proc.

Gwoli formalności: mniejsze wersje komputerów Gram ważą 995 i 1099 g. Naprawdę, biorąc po raz pierwszy do ręki którekolwiek z tych urządzeń, można mieć wrażenie, że to nie pełnowartościowy komputer, lecz pozbawiona elementów wewnętrznych "wydmuszka".
Lekka kawaleria
Skoro o pierwszych wrażeniach mowa: koreańskie ultrabooki wyglądają jak zrobione z plastiku. Ładnego i dobrze spasowanego, lecz plastiku. Okazuje się jednak, że mamy tutaj do czynienia ze stopem magnezowo-karbonowym, wykorzystywanym m. in. w wyścigach samochodowych oraz przemyśle kosmicznym.

Z jednej strony pozwala zachować bardzo niską masę, z drugiej: ponadprzeciętną wytrzymałość konstrukcji, czyli coś, co jest sprawą absolutnie kluczową dla każdego, kto nie chce lękać się, że jego drogi laptop nie przetrwa zderzeń z naszą – szybką i zabieganą – rzeczywistością.

Masz zamiar powiedzieć firmie LG "sprawdzam"? Możesz usłyszeć odpowiedź, że wiele rzeczy sprawdzono już w amerykańskich laboratoriach, gdzie te sprzęty były poddawane wielu torturom: zaliczyły uderzenia, wibracje, testowano ich odporność na niskie ciśnienie, skrajne temperatury oraz działanie pyłu i mgły solnej. Wszystko po to, aby spełnić normę wojskową MIL-STD-810G.
Wyczuwalne napięcie
W moje ręce trafia częściowo rozkręcony egzemplarz komputera Gram. Co rzuca się w oczy jako pierwsze? Ta bateria jest naprawdę duża! Ogniwo o pojemności 72 amperogodzin może sprawić, że "człowiek mobilny" zaczyna fantazjować o życiu, w którym paniczne poszukiwania gniazdka elektrycznego stają się znacznie rzadsze.

Jak przekłada się to na czas pracy? Na razie pozostaje bazować na deklaracjach LG, wg których zatankowane do pełna komputery – zgodnie z normami testu MobileMark 2014 – będą pracować 23,5 godziny (Gram 14), 21,5 godziny (Gram 15) i 19,5 godziny (Gram 17). W przypadku odtwarzania wideo wartości owe mają wynosić odpowiednio 21, 19,5 oraz 18,5 godziny.

Jeżeli w trakcie użytkowania w prawdziwym świecie owe sprzęty przynajmniej zbliżą się do takich wartości, czapki z głów przed inżynierami z Korei Południowej.

Wartości dodane
Aby uniknąć zarzutów ze strony miłośników bardziej szczegółowych technikaliów: komputery Gram wyposażono w wydajne procesory Intel Core i5 oraz i7 ósmej generacji oraz pamięć DDR4, natomiast matryce IPS posiadają proporcje 16:10 i rozdzielczość WQXGA (4,1 miliona pikseli, szczegółowość i kontrast są rewelacyjne). Gwoli formalności: nie są to niestety ekrany dotykowe.

Wyliczajmy dalej: użytkownik ma do dyspozycji szklany touchpad, podświetlaną klawiaturę, czytnik linii papilarnych zamontowany w przycisku zasilania i Windowsa 10, natomiast w słuchawkach odtworzą dźwięk w trybie DTS Headphone:X.

Jeżeli zdecydujesz się na "siedemnastkę", będziesz mógł korzystać z dobrodziejstw złącza Thunderbolt 3; posiadacze wersji mniejszych będą musieli obejść się smakiem czyli portami USB typu C.
Wisienka na torcie: producent zadbał o możliwość zwiększania potencjału swoich urządzeń – zarówno w przypadku dwukanałowej pamięci RAM, jak i SSD (komputery posiadają po dwa gniazda na dyski, z których jedno jest wolne).

Gdy poczujesz potrzebę takowego tuningu, możesz zgłosić się do warszawskiego centrum serwisowego LG, gdzie specjaliści dokonają odpowiedniej modyfikacji. Co istotne: również w przypadku, gdy komponenty nie zostały wyprodukowane przez tę południowokoreańską firmę.

Nie po drodze ci do stolicy? Możesz przesłać tam swój komputer i pamięci, aby – wg zapewnień przedstawicieli firmy – po maksymalnie trzech dniach roboczych otrzymać znacznie wydajniejszą maszynę. Uwaga: wszystkie te rzeczy za darmo.

Skoro zbliżyliśmy się do kwestii finansowych, zapewne pojawia się pytanie "a po ile te przyjemności"? Ultrabooki Gram można już zamawiać w przedsprzedaży, prowadzonej przez sklepy Media Markt, Morele.net i oraz polski LG Online Brand Store.

Cennik otwiera Gram 14 (wyekwipowany w dysk SSD o pojemności 256 GB), kosztujący 4999 zł. Następne są "piętnastki" za 5499 zł (256 GB) oraz 5999 zł (512 GB). Flagowa wersja siedemnastocalowa, dysponująca dyskiem 512-gigabajtowym, to wydatek 6999 zł.

Czy to kwoty, które mogą doprowadzić do palpitacji serca? Zdecydowanie nie, jeżeli tylko uwzględnić parametry owych urządzeń oraz to, że są graczami w kategorii premium.

Kochasz promocje? A więc uwzględnij to, że osoby zamawiające komputery Gram w przedsprzedaży otrzymają naprawdę kuszące bonusy, wśród których znajdują się darmowe etui, smartfony LG Q60, monitory LG 29WK500, dodatkowe 8 GB pamięci RAM i pakiety MS Office 365.