
Według informacji tygodnika "Wprost" nie ma mowy o tym, by Mateusz Morawiecki mógł w wyborach parlamentarnych kandydować z list PiS z rodzinnego Wrocławia. Ba, wykluczona jest też Warszawa, gdzie premier mieszka od dłuższego czasu. Partyjne władze mają inny pomysł na szefa rządu.
REKLAMA
Z ustaleń "Wprost" wynika, że Mateusz Morawiecki będzie jedynką Prawa i Sprawiedliwości na liście wyborczej w Kielcach. Co wspólnego obecny premier ma z Kielcami? Ano, ponoć coś ma. "Ród Morawieckich wywodzi się z Morawicy, miasta w województwie świętokrzyskim, znajdującego się 13 km od Kielc" – cytuje tygodnik anonimowego polityka PiS.
Ani Warszawa, ani Wrocław
Dlaczego nie z Warszawy będzie kandydować Morawiecki? Wyjaśnienie jest proste – tu listę PiS od zawsze otwiera Jarosław Kaczyński. Start premiera tylko odebrałby głosy prezesowi PiS i pogorszył jego wynik. Na to Kaczyński nie mógłby się zgodzić.
Dlaczego nie z Warszawy będzie kandydować Morawiecki? Wyjaśnienie jest proste – tu listę PiS od zawsze otwiera Jarosław Kaczyński. Start premiera tylko odebrałby głosy prezesowi PiS i pogorszył jego wynik. Na to Kaczyński nie mógłby się zgodzić.
A czemu nie Wrocław? Z ustaleń "Wprost" wynika, iż decyzja taka zapadła w obawie przed przegraną z kandydatem Platformy Obywatelskiej – bądź co bądź stolica Dolnego Śląska nie jest miastem, gdzie ludzie "dobrej zmiany" osiągają dobre wyniki wyborcze.
Zesłani do Kielc
Co ciekawe, w poprzednich wyborach parlamentarnych listy obu najważniejszych partii w Kielcach też otwierali politycy "zesłani" do regionu świętokrzyskiego. Listę PiS otwierał Zbigniew Ziobro, który nie mógł wówczas kandydować z rodzinnego Krakowa. Jedynką PO w Kielcach był zaś, co pewnie dziś pamięta niewielu, Grzegorz Schetyna, również wrocławianin.
Co ciekawe, w poprzednich wyborach parlamentarnych listy obu najważniejszych partii w Kielcach też otwierali politycy "zesłani" do regionu świętokrzyskiego. Listę PiS otwierał Zbigniew Ziobro, który nie mógł wówczas kandydować z rodzinnego Krakowa. Jedynką PO w Kielcach był zaś, co pewnie dziś pamięta niewielu, Grzegorz Schetyna, również wrocławianin.
W 2015 r. w tym starciu lepszy wynik odnotował Ziobro – na niego zagłosowało ponad 67 tys. wyborców, na Schetynę ponad 42 tys. Politycy PiS zdają sobie sprawę, że w świętokrzyskiem więcej wyborców patrzy przychylnym okiem na "dobrą zmianę" niż w dolnośląskiem. W okręgu kieleckim na dobry wynik zawsze też mogą liczyć ludowcy.
Bardzo pewni swego
I tu dochodzi kolejny argument za kandydowaniem Morawieckiego właśnie stąd. Jak pisze "Wprost", PiS liczy na powtórzenie sukcesu z wyborów samorządowych, w których partii tej udało się "odbić" świętokrzyskie z rąk Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ponoć w PiS panuje przeświadczenie, że teraz już nikt nie zagrozi tam kandydatowi Zjednoczonej Prawicy.
I tu dochodzi kolejny argument za kandydowaniem Morawieckiego właśnie stąd. Jak pisze "Wprost", PiS liczy na powtórzenie sukcesu z wyborów samorządowych, w których partii tej udało się "odbić" świętokrzyskie z rąk Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ponoć w PiS panuje przeświadczenie, że teraz już nikt nie zagrozi tam kandydatowi Zjednoczonej Prawicy.
źródło: "Wprost", "Do Rzeczy"
