Jeden z białostockich oddziałów Amber Gold
Jeden z białostockich oddziałów Amber Gold Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Amber Gold był biznesem dla naiwnych biedaków? Nic podobnego. Do firmy Marcina P. swoje pieniądze wpłacali nawet bogacze. Ale naciągnięci na kasę klienci najprawdopodobniej nie otrzymają już swoich pieniędzy. Sędziowie bronią się: "To nie nasza wina", a poseł Andrzej Halicki z Platformy twierdzi, że jedynie "niektóre organy państwa zawiodły".

REKLAMA
Oprócz milionowych wpłat, aż 67 osób wykupiło w Amber Gold certyfikaty na pół miliona złotych. Ponad 1100 klientów ulokowało w firmie Marcina P. kwoty powyżej 15 tysięcy euro – czyli monitorowane w systemie bankowym – donosi "Wyborcza".
Według prawników, o czym dla naTemat mówił też analityk Jarosław Ryba, klienci mają małe szanse na odzyskanie swoich funduszy. A jeśli już, dostaną nie więcej niż jedną czwartą, ewentualnie jedną trzecią wpłaconych pieniędzy.
Zobacz też: Najwięksi aferzyści w Polsce: Bagsik, Grobelny, Osucha. Czy Marcin P. skończy tak jak oni?

Kto jest winien tej sytuacji? Wiele osób wskazuje, że sądy, które według oskarżycieli przymykały oko na działalność Amber Gold. Jednak Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia w swoim oświadczeniu twierdzi, że zaistniała sytuacja to nie ich wina.
Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

W roku 2009 spółka ta była dla sądu jedną z tysięcy spółek z o.o., jakie są w Polsce comiesięcznie rejestrowane. Stanowczo więc należy zaznaczyć, że bez konkretnych podstaw sąd rejestrowy nie tylko nie miał obowiązku, ale wręcz nie miał prawa sprawdzać danych o karalności prezesa zarządu. Taki dokładnie stan wynika z przepisów prawa.

Gazeta.pl

Sędziowie wskazują też, że winą za taki stan rzeczy należy obarczyć Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort, gdy tworzony był Krajowy Rejestr Sądowy, nie uznał za koniecznie stworzyć systemu komunikacji elektronicznej między Krajowymi Rejestrem Sądowym i Karnym. "Gdyby to uczyniono, do całej opisywanej sprawy Amber Gold by w ogóle nie doszło" – cytuje sędziów "Wyborcza".
Czytaj też: Jaka przyszłość czeka pracowników Amber Gold? "Managerowie dostaną na rynku pracy wilczy bilet"

Chociaż do tej pory to na Marcinie P. skupiała się cała krytyka wobec Amber Gold, to teraz wiele osób za zaistniałą sytuację oskarża również państwo: prokuratorów czy służby specjalne. Poseł PO Andrzej Halicki dziś rano w radiu TOK FM stwierdził jednak, że mówienie "państwo zawiodło" to przesada.
"Nie zgadzam się z tezą, że państwo zawiodło w sprawie Amber Gold. Zawiodły niektóre instytucje państwa" – oświadczył Halicki na antenie.

Czytaj wszystko o Amber Gold
Źródło: "Gazeta Wyborcza", TOK FM