
Tegoroczna rekrutacja podwójnego rocznika przejdzie do historii. Anna Zalewska zaserwowała absolwentom gimnazjów i podstawówek ogromny stres. Ostatecznie i tak wielu z nich nie dostało się do żadnej ze szkół średnich. Mimo że niektórzy z nich mogli pochwalić się świadectwami z czerwonym paskiem. Tylko w Krakowie ponad 2,5 tys. uczniów zostało na lodzie, w Gdańsku – ponad 1,2 tys. W innych miastach jest podobnie.
Anna Zalewska na dobre zadomawia się w Brukseli. Ale na próżno szukać jej nazwiska w komisji edukacji w Parlamencie Europejskim. Była minister zapisała się do innych: Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności. Mogła wybrać jeszcze czwartą, ale nie zrobiła tego.
Zalewska miała przed czym uciekać do Brukseli. Bowiem we wrześniu w szkołach średnich spotkają się absolwenci gimnazjów i szkół podstawowych. Szacuje się, że będzie to około 700 tys. osób, a w poprzednim roku ta liczba wyniosła 474 tys.
Już teraz – na etapie rekrutacji – widać, że lekko nie będzie, i to nie tylko w Warszawie. Stołeczny ratusz już dawno alarmował, że po pierwszym naborze nawet dla 7 tys. może zabraknąć miejsca.
Podobny problem mają i inne miasta. Już teraz wiadomo, że w Krakowie do żadnej szkoły nie dostało się 2,5 tys. uczniów, w Gdańsku – ponad 1,2 tys., Elblągu – 200, Szczecinie – 871, Olsztynie 819, Lublinie – 603. Gdańsk: 1 215 uczniów W Gdańsku samorząd przygotował 10,5 tys miejsc w szkołach średnich dla absolwentów podstawówek i gimnazjów.
– Dokładnie 1 215 uczniów w Gdańsku nie dostało się do żadnej ze szkół. Docierają do nas sygnały, że wielu z nich miało świadectwa z czerwonym paskiem – mówi nam Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych. I dodaje, że do urzędu zgłaszają się młodzi ludzie i ich rodzice z prośbą o pomoc.
– Czują się oszukani. Uczyli się, żeby dostać się do wymarzonych szkół, a już wiadomo, że im się to nie uda – zaznacza Kowalczuk. Zapewnia też, że włodarze miasta zrobią wszystko, żeby jak najwięcej uczniów znalazło miejsca w szkołach. Ale standard nie będzie taki jak w poprzednich latach.
Piotr Kowalczuk
zastępca prezydent Gdańska ds. edukacji i usług społecznych
W piątek rozpoczyna się drugi etap rekrutacji. – Mamy wiele miejsc, które czekają na uczniów. Natomiast nie są to szkoły w topowych liceach. Mimo że poprosiliśmy dyrektorów, żeby w każdej ze szkół zwiększyli liczbę miejsc co najmniej o dwa. Poza tym, dwa licea, w których jest to fizycznie możliwe, stworzą dodatkowe klasy. Niczego więcej nie możemy zrobić – rozkłada ręce zastępca prezydent Gdańska. Lublin: 603 uczniów Przez kumulację roczników do szkół średnich w Lublinie nie dostało się aż 603 uczniów, z czego ponad stu miało świadectwa z czerwonym paskiem. – Są dzieci, które w poprzednich latach normalnie dostałyby się do naszego liceum, ale przez kumulacje dwóch roczników nie miały szans. Krzywdząca jest dla nich decyzja rządu i pani minister Zalewskiej – mówił nam dyrektor I LO w Lublinie, Stanisław Stoń.
Olga Mazurek-Podleśna z biura prasowego UM w Lublinie, podkreśla, że w lubelskich szkołach przygotowano 5 403 miejsca, na które zakwalifikowało się 4 625 kandydatów. – Szkoły ponadpodstawowe dysponują jeszcze 778 wolnymi miejscami – zaznacza pracowniczka biura prasowego.
– Uczniowie znajdą miejsca w tych typach szkół, o przyjęcie do których się ubiegali. Natomiast już teraz widać, że nie trafią do tej wymarzonej – mówiła nam Ewa Dumkiewicz-Sprawka, dyrektor wydziały oświaty i wychowania Urzędu Miasta w Lublinie.
Choć Mariusz Banach, wiceprezydent Lublina ds. oświaty i wychowania, przyznaje, że już teraz niektórzy uczniowie zamiast do liceum trafili do technikum. Szczecin: 871 uczniów Marta Kufel ze szczecińskiego urzędu zapewnia, że włodarze tego miasta przez ostatnie lata przygotowywali się na przyjęcie podwójnego rocznika.
– Na potrzeby tegorocznej rekrutacji dla kandydatów po szkole podstawowej przygotowano łącznie 4 936 miejsc, a dla kandydatów po gimnazjum – 4 547. W obu przypadkach była to większa liczba niż liczba absolwentów, którzy wzięli udział w naborze – podkreśla Kufel.
Do szkół ponadpodstawowych przyjęto łącznie 4 447 kandydatów, a do ponadgimnazjalnych – 4 077. To oznacza, że podczas pierwszego naboru do żadnej z placówek nie zakwalifikowano łącznie 871 kandydatów.
– Z czego 487 ukończyło ośmioletnie szkoły podstawowe, a 384 jest absolwentami gimnazjów. Zdecydowana większość uczniów, którzy nie zostali zakwalifikowani (621 osób), ubiegała się o przyjęcie do liceum ogólnokształcącego – dodaje Marta Kufel. Elbląg: 200 uczniów – Ofertę edukacyjną mieliśmy przygotowaną dla wszystkich uczniów, którzy mieli rozpocząć naukę – zapewnia Łukasz Mierzejewski z biura prasowego Urzędu Miasta w Elblągu.
W rekrutacji uczestniczyło łącznie 3 046 uczniów – dwukrotnie więcej niż w latach poprzednich (około 2 tys. uczniów z Elbląga i 1 tys. spoza miasta). – Po pierwszym etapie rekrutacji (drugi etap trwa do dziś) mieliśmy jeszcze około 400 wolnych miejsc, natomiast 200 uczniów (110 ze szkół podstawowych i 90 z gimnazjów) nie dostało się do żadnej szkoły – informuje nas Mierzejewski.
– Główny powód – brak spełnienia przez ucznia kryteriów punktowych przyjętych w danej szkole. Uczniowie mogli też starać się o przyjęcie do kilku szkół, bądź do tej samej szkoły – do kilku typów klas. Oni będą mieli zabezpieczone miejsce w szkołach, ale nie będzie tak, że pozostaną bez żadnej szkoły – dodaje. Kraków: ponad 2,5 tys. uczniów Dla absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów w Krakowie przygotowano 18 949 miejsc (9 275 dla absolwentów gimnazjum i 9 674 dla absolwentów szkół podstawowych). Ale aż 2,5 tys. osób nie dostało się do żadnej z placówek.
"Wielu z nich złożyło wniosek tylko do jednej placówki, przez co znacznie ograniczyli swoje szanse na pozytywny wynik rekrutacji. W konsekwencji, po ogłoszeniu list kandydatów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych, liczba wolnych miejsc w szkołach wynosiła 2 324"– czytamy na stronie internetowej krakowskiego urzędu.
Anna Korfel- Jasińska
zastępca prezydenta Krakowa ds. edukacji sportu i turystyki
Korfel-Jasińska zaznacza, że wśród nieprzyjętych uczniów blisko 500 złożyło wniosek tylko do jednej placówek. – A wielu uczniów źle oszacowało swoje szanse na dostanie się do wymarzonej szkoły – podkreśla. Olsztyn: 819 uczniów W Olsztynie dla absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych przygotowano w sumie 5 310 miejsc.
– Na ten moment do żadnej placówki nie zakwalifikowało się: 430 osób po gimnazjum 389 osób po podstawówce – informuje nas Marta Bartosiewicz, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Olsztyna. I dodaje, że na ten moment w żadnej ze szkół nie ma wolnych miejsc.
– Ale część uczniów aplikowała do placówek prowadzonych przez inne podmioty niż Miasto Olsztyn i do naszych szkół jednocześnie. Gdy wybiorą inną szkołę, to będziemy wiedzieli iloma miejscami jeszcze dysponujemy – zaznaczyła Bartosiewicz. Zapowiedziała także że w czwartek pracownicy urzędu zaktualizują dane na temat wolnych miejsc w szkołach w Olsztynie. Warszawa: 7 tys. uczniów W stolicy dla tzw. podwójnego rocznika w szkołach średnich przygotowano ponad 43 tys. miejsc. Dla porównania w ubiegłym roku do warszawskich placówek przyjętych zostało 19,5 tys. uczniów.
Mimo że rekrutacja do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych wciąż trwa (do 16 lipca), to już wiadomo, że np. liczba kandydatów do liceów przekracza liczbę miejsc (35 158 chętnych na 28 062 miejsca). A włodarze miasta od dawna alarmują, że może zabraknąć nawet siedmiu tysięcy miejsc.
– Robimy wszystko, by przyjętych było jak najwięcej, choć sytuacja jest bardzo trudna. O przyjęcie stara się podwójny rocznik, czyli młodzież po gimnazjum i po ósmej klasie podstawówki. Ilu z nich dostanie się do wymarzonej szkoły, okaże się w przyszłym tygodniu – podkreśla Ewa Rogala, zastępczyni rzecznika prasowego Urzędu m.st. Warszawy.
W tej chwili urzędnicy spotykają się z przedstawicielami warszawskich dzielnic – sprawdzają sytuację w poszczególnych szkołach.
– Sprawdzamy, gdzie można zwiększyć liczbę uczniów, gdzie da się dostawić dodatkowe ławki albo przerobić pomieszczenia na sale lekcyjne – mówi Rogala. Dodaje, że nie było możliwości, by w tych najbardziej obleganych szkołach podwoić liczbę miejsc. – Tam po prostu nie ma takich możliwości lokalowych. Szkoły nie są z gumy.
Pewne jest, że szkoły będą przepełnione, a klasy – dużo liczniejsze.
Ewa Rogala
zastępczyni rzecznika prasowego Urzędu m.st. Warszawy
Problemem jest też brak nauczycieli, o czym warszawski magistrat informuje od dawna. – Mamy informacje, że w nowym roku szkolnym może zabraknąć ponad trzech tysięcy nauczycieli, w szkołach i przedszkolach. Szukamy ich cały czas, zachęcamy do podejmowania pracy w Warszawie, prowadzimy kampanię "Praca szuka nauczyciela". Robimy wszystko, co możemy, ale nie mamy czarodziejskiej różdżki – stwierdza rzeczniczka.
