Za chwilę na Wiśle może paść historyczny rekord. Robi się płytko niczym w kałuży

Zdjęcie z 2012 r., gdy z udziałem policji prowadzono akcję wydobywania z Wisły artefaktów z czasów potopu szwedzkiego, które odkryto dzięki wyjątkowo niskiemu poziomowi rzeki.
Zdjęcie z 2012 r., gdy z udziałem policji prowadzono akcję wydobywania z Wisły artefaktów z czasów potopu szwedzkiego, które odkryto dzięki wyjątkowo niskiemu poziomowi rzeki. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
W 2012 i w 2015 r. Wisła w Warszawie była na tyle płytka, że przechodząc suchą stopą można było wydobyć z dna artefakty pochodzące z czasów potopu szwedzkiego (1655-1660). Znajdowano kule armatnie, przedmioty codziennego użytku, ale i wraki statków. Wszystko to odsłoniło się w wyniku wyjątkowo niskiego poziomu wody. Wygląda na to, że lego lata Wisła może być jeszcze płytsza.


Już tydzień temu Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie zawiesił kursowanie promu Pliszka. "Z uwagi na niski stan wody" – informowano w komunikacie. Od tego czasu sytuacja nie poprawiła się ani trochę. Woda w Wiśle miejscami sięga po kolana.
Na hydrologicznej mapie Polski przygotowanej przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej widać, że niemal w całym kraju stan wody w rzekach utrzymuje się na poziomie niskim. Sobotni poranny pomiar w Warszawie na wysokości Bulwarów Wiślanych wskazał 46 centymetrów.

Rekord blisko
Portal Metro Warszawa przypomina, że historyczny rekord pochodzi z roku 2015 – wtedy poziom wody wynosił 41 centymetrów, a rzeka odsłoniła m.in. znajdujące się na dnie wraki statków.

Z prognoz synoptyków wynika, że w najbliższych dniach poziom rzeki będzie spadać, więc kolejny rekord jest niewykluczony. W niedzielę głębokość Wisły na wysokości bulwarów w Warszawie ma wynieść 43 cm, zaś w poniedziałek i wtorek 41 cm. Prognoza na kolejne dni na razie nie jest dostępna.

Zasoby wody jak w Egipcie
Pewnego dnia Polacy mogą ocknąć się w rzeczywistości, w której odkręcają kurki, lecz z kranów nie wylatuje nawet kropla wody – ostrzegał w rozmowie z naTemat Dariusz Witkowski, dyżurny hydrolog z Centrum Nadzoru Operacyjnego Państwowej Służby Hydrologiczno-Meteorologicznej, działającego przy Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej.


– Sytuacja hydrologiczna jest bardzo zła. Jeżeli mówić o zasobach wodnych, to na statystycznego mieszkańca naszego kontynentu przypada około 4500 metrów sześciennych rocznie. W Polsce? To zaledwie 1600 metrów sześciennych. Ogromna różnica. Pod tym względem zajmujemy przedostatnie miejsce w Unii Europejskiej. Bądź inaczej: nasze zasoby są porównywalne z zasobami… Egiptu – obrazowo opisywał hydrolog.

źródło: Metro Warszawa
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie obchodzą cię zmiany klimatu za 50 lat? Wiemy, jak będzie wyglądała pogoda w Polsce za dekadę

LEKKO

0 0Anna Lewandowska znowu to zrobiła. Jej banalny przepis na "wodę mojito" rozkłada na łopatki
0 0Julia Wieniawa pokazała się bez makijażu. Fani nie dowierzają: "Kogo chcesz okłamać?"
KRUK 0 0Walka z długiem. Tak postępuj, gdy do twoich drzwi puka firma windykacyjna
0 0Proste rozwiązanie problemów z elektroniką. Działa również w przypadku tego urządzenia
DADHERO.PL 0 0Mieliśmy polskiego Raya Charlesa. Genialny Dawid Ogrodnik w filmie "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
0 0Joanna Przetakiewicz w nagiej sesji. "Zapisuję sobie pani zdjęcia w telefonie"

DADHERO.PL

0 0Nie masz pojęcia, jak wychować swoją córkę? Tato, oto 10 złotych rad specjalnie dla Ciebie
0 0Dobry zegarek nie musi być "Swiss Made". Fajne czasomierze powstają i w innych krajach Europy
DZIEJE SIĘ 0 0Tusk kandydatem na nowe prestiżowe stanowisko europejskie
0 0"Schetyna nam władzy nie odda". Mucha coraz mocniej uderza w lidera PO