Cała Polska usłyszała o zaginięciu 5-letniego Dawida. Policjanci znaleźli zwłoki chłopca.
Cała Polska usłyszała o zaginięciu 5-letniego Dawida. Policjanci znaleźli zwłoki chłopca. Fot. Policja

Zaginięciem 5-letniego Dawida żyła cała Polska. Niestety, poszukiwania zakończyły się tragicznie i znaleziono jego zwłoki. Dowódca grupy operacyjnej ds. poszukiwań chłopca, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zdradził kulisy całej akcji. – Do końca wierzyłem, że znajdę go żywego – przyznał inspektor Krzysztof Smela.

REKLAMA
– Po badaniach genetycznych, mieliśmy potwierdzenie, że w aucie jest krew poszukiwanego chłopca. Wtedy byliśmy już przekonani, że najgorsza z hipotez staje się najbardziej prawdopodobna – mówił dla "Wyborczej" dowódca grupy operacyjnej ds. poszukiwań 5-letniego Dawida.
"Policjant podszedł, zauważył bucik..."
Insp. Krzysztof Smela ujawnił, że każda studzienka kanalizacyjna została sprawdzona. Mundurowi mieli świadomość, że to mogą być poszukiwania ciała. – Policjanci wracali z urlopów do pracy, by uczestniczyć w akcji. Wierzyliśmy, że je znajdziemy. Powiedziałem: musimy to zrobić. Dla rodziny, matki. Żeby mogli pochować Dawida, postawić na grobie świeczkę – dodał.
Śledczy odniósł się również do poszukiwań przy zbiorniku przy węźle Pruszków. To tam znaleziono ciało dziecka, ale teren był już wcześniej sprawdzany przez żołnierzy WOT. – Wtedy chodziło o to, żeby sprawdzić jak największy obszar z nadzieją, że żywy chłopiec gdzieś chodzi. Nie mamy do nich pretensji – zapewnił Smela.
Policjant szczegółowo opisał też moment odkrycia zwłok. – Na miejscu było kilkudziesięciu policjantów z wydziałów kryminalnego i prewencji. Szli wzdłuż balustrady, jeden przy samym zbiorniku wodnym, mieli zwracać uwagę na krzaki i zarośla. Jeden z policjantów natknął się na miejsce z wysuszoną trawą na tle zielonej. Podszedł, zauważył bucik dziecka z postacią z bajki i kawałek nogawki – wyjaśniał.
Dramatyczna akcja
Choć ciało 5-latka zostało odnalezione, policja dalej prowadzi poszukiwania w terenie. Ma dokonać oględzin miejsca, gdzie znaleziono samochód, a także sprawdzić okolice miejsca samobójczej śmierci Pawła Ż. 
Według wstępnych założeń wiadomo, że chłopiec zginął między godziną 18:00 a 19:00 . Policjanci sugerują precyzyjnie, że zbrodnia mogła nastąpić między 18:30 a 18:40
źródło: "Gazeta Wyborcza"