
Reklama.
Wiadomo już, że na trzymanych w tajemnicy listach jest podpis sędziego Nawackiego, który sam poparł swoją kandydaturę. By kandydować do KRS, potrzeba podpisów co najmniej 25 sędziów. Nawacki, prezes sądu w Olsztynie z nominacji Zbigniewa Ziobry, miał ich 28, ale kilku z nich wycofało mu poparcie. Marszałek Sejmu nie uznał jednak ich decyzji, co pozwoliło posłom na wybór Nawackiego do KRS.
O to, czy poparcie samego siebie jest w ogóle prawnie możliwe, pytał na Twitterze sędzia Tomasz Krawczyk. Okazuje się, że ustawa o KRS takich przypadków nie reguluje. Wiadomo jedynie, że kandydatów popierają sędziowie.
Kuchciński znalazł sposób?
Wyrok NSA był porażką PiS. Zgodnie z orzeczeniem, Kancelaria Sejmu musiała ujawnić sędziów popierających kandydatury do Krajowej Rady Sądownictwa.
Wyrok NSA był porażką PiS. Zgodnie z orzeczeniem, Kancelaria Sejmu musiała ujawnić sędziów popierających kandydatury do Krajowej Rady Sądownictwa.
Marek Kuchciński jednak znalazł furtkę, by nie opublikować albo przynajmniej odsunąć w czasie publikację tych list. Zgodnie z komunikatem Sejmu, zgodność z prawem polskim i europejskim procedury udostępniania list poparcia kandydatów do KRS miał zbadać... prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
A na czele UODO stoi Jan Nowak, wybrany na to stanowisko głosami PiS, a wcześniej radny PiS na warszawskiej Woli. Pozostawało tylko pytanie, jakie nazwiska są na listach poparcia, skoro PiS tak zaciekle bronił ich ujawnienia. I wiele się w tej sprawie wyjaśniło.
źródło: "Gazeta Wyborcza"