
Wygląda na to, że udało się rozwikłać zagadkę, skąd kandydaci PiS wiedzieli, który numer przypadnie listy wyborczej wylosuje ich partia. Najprawdopodobniej wcale nie doszło do oszustwa, ale... czegoś jeszcze gorszego.
REKLAMA
"Morawiecki znał termin wyborów, zanim ogłosił go prezydent Andrzej Duda". "PiS znał numer listy wyborczej, zanim oficjalnie wylosowano go w Państwowej Komisji Wyborczej" – wyborcy opozycji od dawna obawiają się o uczciwość wyborów, więc po tym, jak okazało się, że kilku kandydatów PiS wydrukowało materiały wyborcze z numerem listy jeszcze przed losowaniem, ich najczarniejsze przewidywania zdawały się spełniać.
KandydaciPiS to prorocy? A może losowanie było ustawione? Niekoniecznie. Wygląda na to, że nadgorliwcy przypadkowo wydrukowali szablon wysłany przez partię. Mają szczęście, że podczas losowania wyciągnięto ten sam numer listy, co na szablonie.
Gdy przypatrzyć się plakatom tych "proroków" widać, że wszyscy startują nie tylko z listy numer 2, ale też z szóstego miejsca na liście. Wygląda na to, że gdy dostali projekt baneru czy plakatu, na którym było ich zdjęcie i szóstka na liście (a wiedzieli, że takie właśnie mają miejsce), to nie zastanawiając się nad tym, że jeszcze PKW nie rozlosowała numerów, wysyłali plik do drukarni.
Przygotowania do wyborów to potężna praca wielu osób, które muszą skoordynować działania, wymyślić jak będzie przebiegać kampania, wreszcie wypracować spójny wizerunek wszystkich partyjnych kandydatów. To, że plakaty ubiegających się o mandat posła wyglądają podobnie, a różnice tkwią tylko w nazwiskach, numerach na liście wyborczej i oczywiście w zdjęciu kandydata to nie przypadek. Sztab ludzi pracował nad tym, żeby były do siebie podobne.
I choć z pozoru wszystkie banery i plakaty PiS wyglądają podobnie, to przecież za każdym z nich kryje się żywy człowiek, z własnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Owszem – podzielający ideały i cele stawiane przez partię, ale przede wszystkim człowiek potrafiący myśleć o dobru Polski i obywateli, a nie tylko bezmyślnie wykonujący przykazania kierownictwa.
Patrząc na to, co się stało z plakatami kandydatów PiS zajmujących szóste miejsce na liście w swoim okręgu można mieć wątpliwości, czy jako posłowie wykażą się umiejętnością samodzielnego myślenia, czy raczej będą bezwolnie wykonywać polecenia płynące z Nowogrodzkiej. Jeśli nie potrafią odróżnić szablonu baneru od wersji finalnej, to strach pomyśleć co będzie, gdy przyjdzie do głosowania nad ustawami.
