Donald Trump jest przekonany, że to Iran zaatakował saudyjskie rafinerie. Prezydent USA grozi atakiem odwetowym.
Donald Trump jest przekonany, że to Iran zaatakował saudyjskie rafinerie. Prezydent USA grozi atakiem odwetowym. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Choć odpowiedzialność za sobotni atak na saudyjskie rafinerie wziął na siebie rebeliancki ruch Huti walczący w Jemenie, to USA oskarżają o niego władze w Teheranie. Donald Trump zapowiada atak odwetowy na Iran. Reakcją światowych rynków na te doniesienia jest skok cen ropy. Baryłka ropy brent na giełdach podrożała z 60 do 66 dolarów.

REKLAMA
Faktem jest to, że w sobotę doszło do ataku na rafinerie w Arabii Saudyjskiej, w wyniku którego zniszczono część instalacji. Wydobycie ropy zmniejszyło się o połowę. Reszta pozostaje w sferze spekulacji.
Do ataku przyznaje się rebeliancki ruch Huti walczący w Jemenie z siłami rządowymi, które są wspierane wspieranymi przez koalicję państw arabskich pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Przedstawiciele Huti twierdzą, że do tego ataku użyto dronów. W tę wersję nie wierzą jednak ani przedstawiciele wywiadu Arabii Saudyjskiej, ani pracownicy administracji USA. Donald Trump jest przekonany, że rafinerię zaatakowano rakietami wystrzelonymi z Iranu.
"Możemy powiedzieć, że znamy winowajcę, jesteśmy gotowi do odwetu na podstawie weryfikacji, ale czekamy aż Królestwo (Arabii Saudyjskiej - red.) powie nam, kto to jest (odpowiedzialny za atak - red.) i w jakiej formie będziemy musieli działać" – napisał na Twitterze prezydent USA.
Jeszcze w sobotę, czyli krótko po zdarzeniu, Iran został oskarżony o atak także przez szefa amerykańskiej dyplomacji Mike'a Pompeo. "Iran rozpoczął bezprecedensowy atak na globalne dostawy energii. Wzywamy wszystkie kraje do publicznego i jednoznacznego potępienia ataków Iranu. Stany Zjednoczone będą współpracować z naszymi partnerami i sojusznikami w celu zaopatrzenia rynków energii i pociągnięcia Iranu do odpowiedzialności za jego agresję" – napisał Pompeo w mediach społecznościowych.
Iran konsekwentnie zaprzecza, żeby miał jakikolwiek związek z atakami na saudyjskie rafinerie. Uszkodzone zostały instalacje naftowe w mieście Bukajk i Churajs na wschodzie Arabii Saudyjskiej.

W reakcji na te niepokoje ropa podrożała początkowo prawie o 20 proc., później sytuacja na giełdach nieco się uspokoiła. Pod koniec notowań wzrost cen wynosił "tylko" 9 proc.

źródło: cnn.com