Mateusz Morawiecki mocno podpadł mieszkańcom Żuław Wiślanych.
Mateusz Morawiecki mocno podpadł mieszkańcom Żuław Wiślanych. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

– Bylejakość, lenistwo i wiarygodność na poziomie Żuław – takimi słowami mówił premier o działaniach Platformy Obywatelskiej w wywiadzie dla "Gazety Polskiej", wykorzystując położenie geograficzne tego regionu Polski. Jego słowa mocniej uraziły jednak nie przeciwników politycznych, lecz mieszkańców wschodniej części województwa pomorskiego.

REKLAMA
Morawiecki opluwa Żuławy
"Wiarygodność na poziomie Żuław" to, zdaniem Morawieckiego, wiarygodność warta mniej niż zero. Żuławy Wiślane są bowiem obszarem geograficznie położonym poniżej poziomu morza, w tzw. depresji. "Mieszkańcy Żuław są pracowici, szczerzy i z pewnością nie lubią kłamstwa" – odpowiada premierowi na Facebooku Agnieszka Pomaska z pomorskiej PO.
Słowa Morawieckiego skrytykował również kandydat Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu w okręgu gdańskim Józef Sarnowski.
"Nie zgadzam się na pogardę, która płynie z Pana ust. Pański jad, podziały Polski i Polaków, mowa nienawiści są nieakceptowalne, a na zajmowanym stanowisku - nie bójmy się tego określenia - nieludzkie. Żuławy są piękne, są silne i pełne bardzo wartościowych ludzi. Żuławy tej pogardy nie zapomną" – podkreśla na Facebooku.
Dworczyk obraża Dolny Śląsk
Premier Mateusz Morawiecki wypowiedział się o Żuławach z równym lekceważeniem, co szef jego kancelarii Michał Dworczyk, który w Wałbrzychu nazwał Dolny Śląsk "komunistycznym eksperymentem".
– I może właśnie dlatego, że z jednej strony był tu konglomerat, tygiel różnych historii oderwania od własnych korzeni, różnych przyzwyczajeń (…) komuniści zdecydowali się wprowadzić tu eksperyment nowej klasy społecznej, nowego człowieka – socjalistycznego, człowieka wyzutego zupełnie z wszelkich właściwości, człowieka zastraszonego, oderwanego od religii i tradycji, człowieka, który jest zawsze posłuszny władzy – powiedział szef KPRM.