
Zwolennicy opozycji w Polsce czytają o kolejnych aferach z politykami PiS i zastanawiają się, dlaczego nie przekładają się one na wyniki sondaży przedwyborczych. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Bartosz Wieliński pokazał, że tak samo jest w Austrii, gdzie rządzi skrajna prawica. Tam również wyborcy nic nie robią sobie z afer. A tych w austriackiej polityce mało nie jest, podobnie jak za rządów PiS w Polsce.
REKLAMA
Afera w NBP, nieoddane premie, loty na życzenie, hejterzy w ministerstwie, kamienica Banasia – to tylko niewielka część afer, w których mówi się o udziale polityków PiS, które wybuchły tylko w tym roku. Wydaje się, że im dłużej rządzi partia Jarosława Kaczyńskiego, tym o coraz większej liczbie nieprawidłowości się dowiadujemy.
Podobnie jest w Austrii, gdzie rządzi Austriacka Partia Ludowa (ÖVP) pod wodzą kanclerza Sebastiana Kurza. Zwraca na to uwagę Bartosz Wieliński. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" zauważa podobną zależność między Kurzem a Kaczyńskim. Obaj też są witani na prowincji jak "bogowie", a ich wyborcy nie zwracają uwagi na wpadki i afery związane z politykami frakcji rządzącej.
Sondaże nadal pokazują wysokie poparcie, a austriacki kanclerz Kurz stosuje podobne chwyty jak PiS, żeby tę przewagę zachować.
On także straszy uchodźcami, bagatelizuje afery i nastawia małe miejscowości i wieś przeciwko wielkim aglomeracjom. I to przynosi rezultaty – prawie 40 proc. poparcia, które stawia go w dobrej pozycji przed jesiennymi wyborami.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
