Rekordowa liczba polskich wyborców w USA. Za oceanem już po głosowaniu

Kolejka przed konsulatem w Nowym Jorku, aby oddać głos w wyborach parlamentarnych.
Kolejka przed konsulatem w Nowym Jorku, aby oddać głos w wyborach parlamentarnych. Fot. Facebook.com / Beata Bojar
W internecie krążą zdjęcia Polaków z zachodniej półkuli Ziemi. Oni, ze względu na różnicę czasu, głosowali w sobotę. A żeby oddać głos w trwających wyborach parlamentarnych, często musieli bardzo długo stać w kolejce.


W Stanach Zjednoczonych w sumie zarejestrowało się niemal 32 tys. polskich wyborców (dokładnie 31928). To o 5 tys. więcej niż w wyborach parlamentarnych w 2015 r. Ten rekord widać było przy urnach. A jeszcze bardziej – w gigantycznych kolejkach, jakie ustawiały się przed lokalami wyborczymi.

"Wszyscy w szoku... Nigdy nie było takiej frekwencji" – pisała Beata Bojar, zamieszczając zdjęcie sprzed konsulatu w Nowym Jorku.

Na Twitterze pojawił się też filmik prezentujący długą kolejkę przed nowojorskim konsulatem.

Konsul generalny RP w Nowym Jorku Maciej Golubiewski w rozmowie z PAP poinformował, że największe zainteresowanie wyborami odnotowano zwłaszcza w silnych skupiskach Polonii, takich jak Greenpoint, New Britain, New Jersey, gdzie zarejestrowało się od 1500 do 2000 osób, a także siedzibie konsulatu - gdzie miało głosować 2237 osób.

Na Rhode Island czy w Buffalo - uważanych za specyficzne, bo Polaków jest tam znacznie mniej - do głosowania zarejestrowało się odpowiednio - 84 i 94 osoby. Golubiewski zaznaczył, że dane, które podał nie uwzględniają osób przychodzących na wybory z zaświadczeniami wydanymi w Polsce. W Nowym Jorku otwartych było 16 komisji wyborczych, czyli o siedem więcej niż w poprzednich wyborach przed czterema laty.


Głosowanie za granicą
W sumie w tegorocznych wyborach parlamentarnych rozporządzeniem ministra spraw zagranicznych powołanych zostało 320 obwodów do głosowania. W 2015 r. tych obwodów było 250.

Jak pisaliśmy, tym razem znacznie przybyło obwodów choćby w Niemczech (z 17 do 23), w USA (z 32 do 48) czy w Wielkiej Brytanii (z 40 do 54). Pojawiły się też nowe punkty na wyborczej mapie – m.in. na Malcie czy w Tanzanii. Ale niektóre obwody zlikwidowano – m.in. w szwedzkim Malmö, w bułgarskiej Warnie, we francuskim Antibes czy w stolicy Wenezueli Caracas.

źródło: interia.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
Skoda Polska 0 0Nowe auto nie musi być kupione za gotówkę. Można je mieć jak telefon na abonament
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Raczek o kultowym już filmie
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
0 0Tu będą chciały rodzić wszystkie kobiety. Szpital w Polsce jak dom
0 0Michalkiewicz ujawnił dane ofiary księdza. Pytamy, czy mu nie wstyd
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0"Mam dość bycia naczelnym biurokratą". Tusk o szefowaniu EPL
0 0SN uznał protest dotyczący wyborów do Senatu! Powtórki jednak nie będzie

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"