Nieznana historia kontrowersyjnego marszałka. "Spowiedź Śmigłego" to inne spojrzenie na jego życie

Marszałek Edward Śmigły-Rydz podczas przemówienia na zjeździe legionistów, Kraków, 6 sierpnia 1939 r.
Marszałek Edward Śmigły-Rydz podczas przemówienia na zjeździe legionistów, Kraków, 6 sierpnia 1939 r. Wikimedia.commons.org / Domena Publiczna
Był jednym z najbardziej zaufanych ludzi Józefa Piłsudskiego, a zarazem najbardziej krytykowanym oficerem kampanii wrześniowej. Marszałek Edward Śmigły-Rydz przez lata uważany za jednego z głównych autorów klęski polskich wojsk w walce z nazistami, w książce Sławomira Kopra "Spowiedź Śmigłego" szuka rozgrzeszenia.


Jeśli nudzą was książki historyczne bez fabuły, z których wylewa się morze faktów, których nie pamięta się po przebrnięciu przez drugi rozdział, to najnowsza książka Sławomira Kopra jest idealnym rozwiązaniem. "Spowiedź Śmigłego" to dzieje jednego z najbardziej kontrowersyjnych i krytykowanych marszałków w historii polskiej wojskowości – Edwarda Śmigłego Rydza – przedstawione w formie wywiadu rzeki, który w 1941 roku przeprowadził Julian Piasecki.

Koper otrzymał dzienniki Piaseckiego ze wspomnieniami Śmigłego od swojego czytelnika, który stwierdził, że historyk zrobi z nich najlepszy użytek i rzeczywiście tak się stało. Koper ułożył je w formę wywiadu, który czyta się z ogromnym zaciekawieniem. W końcu jest to opowieść człowieka, który walczył w I wojnie światowej, bronił Polski przed Bolszewikami i dowodził polskimi siłami w kampanii wrześniowej.
Przyjęło się, że to właśnie przez m. in. Śmigłego-Rydza i jego decyzje doszło do klęski w walce z Niemcami. Ale znamy jedynie jedną stronę medalu. Drugą ujawnia właśnie Koper za sprawą zapisków Piaseckiego, których powstanie zainicjował sam marszałek Śmigły-Rydz. Nie wiadomo, czy chciał się wybielić, czy po prostu przedstawić swój punkt widzenia. Jedno jest pewne. Wiele wspomnień tego wiernego piłsudczyka nie zgadza się ze znanymi nam faktami i stanowi dla nich ciekawy kontrast. Ale od początku.

Edward Śmigły-Rydz
Urodził się w Brzeżanach, niewielkiej miejscowości położonej wówczas w Galicji Wschodniej. Po zdaniu matury dostał się na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie uczył się pod okiem m. in. Leona Wyczółkowskiego. Ale zawsze ciągnęło go do wojska. W 1908 r. wstąpił do Związku Walki Czynnej (ZWC) po czym przerwał studia na ASP i przeniósł się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego.



W Związku spotkał na swojej drodze piłsudczyków: Walerego Sławka, Aleksandra Prystora i Kazimierza Sosnkowskiego. Tam też przyjął pseudonim "Śmigły". Dlaczego akurat taki?

– A dlaczego nie? Jak pan popatrzy na moich kolegów, to nie brakowało oryginalnych pseudonimów. Byli: Grzmot, Huk, Brzęk, były też pseudonimy od herbów, jak Wieniawa. Ja herbu nie miałem, a byłem sprawny fizycznie. Poza tym rozpierała mnie energia, zatem Śmigły pasował jak ulał – tłumaczył Piaseckiemu Rydz.

W latach 1910–1911 przyszły marszałek odbył obowiązkową jednoroczną służbę wojskową. Od tego momentu chłonął doświadczenie militarne, bo wiedział, że może się przydać w walce o polską niepodległość. Przed wojną zdążył jeszcze ukończyć studia na ASP. Malarstwo było dla niego odskocznią od codzienności prawie do końca jego życia.

I wojna światowa
Po wybuchu Wielkiej Wojny Edward Rydz ps. "Śmigły" został powołany do armii cesarskiej, ale szybko za wstawiennictwem Józefa Piłsudskiego, trafił do III batalionu Legionów Polskich i objął nad nim dowodzenie. W tym czasie Rydz był już zaufanym człowiekiem Piłsudskiego. Swoją renomę wyrobił sobie w ZWC, dlatego też błyskawicznie piął się po stopniach kariery wojskowej.

– Podczas wojny wszystko odbywa się w przyspieszonym trybie. Poza tym Komendant często wyjeżdżał, miał swoje sprawy polityczne. Zastępowali go inni, ja także – opowiadał Rydz.

– Po wojnie dużo opowiadano o stosunkach panujących w I Brygadzie. Czy naprawdę było to najbardziej demokratyczne wojsko świata? – pytał Piasecki.

– O tak. Czegoś takiego nie było nigdzie indziej. Nie nosiliśmy na czapkach austriackich znaków, tylko polskie orły. Na głowach mieliśmy maciejówki, gdyż Austriacy używali rogatywek. Salutowaliśmy dwoma palcami zamiast całą dłonią, mówiliśmy do siebie "obywatelu", a nie "wy" czy też "pan". Wszyscy oficerowie, niezależnie od stopnia, dostawali po sto koron żołdu. Było to też najbardziej wykształcone wojsko świata, większość członków I Brygady miała co najmniej maturę, dużo było studentów i ludzi po wyższych uczelniach. Wszyscy byliśmy bardzo młodzi i chcieliśmy się bić o wolną Polskę – twierdził Rydz.

Wojna polsko-bolszewicka
Po zakończeniu I wojny światowej Polaków czekało kolejne wyzwanie – obrona kraju przed Bolszewikami. Edward Rydz dokładnie opisuje tamte czasy i trudności, które wtedy przeżywali polscy oficerowie. Zdradził też, kto był autorem planu bitwy warszawskiej. Pokusił się nawet o jego... krytykę.

– Przecież po to Wódz Naczelny ma swój sztab, by mu przygotowywał plany. Ale to on decyduje i ponosi pełną odpowiedzialność za zwycięstwo lub klęskę. Zatem nie ma znaczenia, kto opracował plan bitwy. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że gdybym cofał się nieomal biegiem jak Sikorski na Białorusi, to nie byłoby sił do wyprowadzenia uderzenia znad Wieprza ani też miejsca, skąd uderzenie to można by wyprowadzić – stwierdził oficer.

Kontrowersje
Jeden z większych skandali związanych z Edwardem Śmigłym-Rydzem wybuchł po śmierci Józefa Piłsudskiego w 1935 roku. Zmarły Komendant pozostawił po sobie niejasną sytuację jeśli chodzi o wybór następcy na stanowisku Głównego Inspektora Sił Zbrojnych. Nie było żadnego rozkazu, czy chociażby listu. Były tylko słowne życzenia, żeby to właśnie Śmigły-Rydz został szefem GISZ.

Innego zdania byli pozostali oficerowie, również zasłużeni piłsudczycy, a wśród nich generał Sosnkowski. Ale według Śmigłego-Rydza był on odsuwany przez Piłsudskiego na boczny tor już od 1926 roku.

– Czyli Sosnkowski nie był na nie przewidziany? – dopytywał Piasecki.

– Absolutnie nie. Owszem, to jest bardzo dobry żołnierz, ale miał też ambicje polityczne, a generalnym inspektorem powinien być typowy wojskowy.

– Czyli człowiek nieuwikłany w politykę?

– Wola Piłsudskiego była jasna, a także zgodna z interesem prezydenta Mościckiego i premiera Walerego Sławka. Im również potrzebny był żołnierz, a nie polityk.

II wojna światowa
Największą, historyczną niesławę przyniósł Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi wrzesień 1939 roku. Wszystkie jego decyzje sprzed wybuchu wojny, jak i z jej pierwszych tygodni, miały okazać się katastrofalne w skutkach, a przedzierającego się Śmigłego-Rydza przez granicę polsko-rumuńską 17 września 1939 roku nazwano tchórzem, który porzucił swoje wojska.

Nikt jednak nie wiedział, czym kierował się wtedy Śmigły-Rydz. Jakie miał wytyczne, jaki był jego plan? Nie było w tamtym momencie nikogo, żeby go wysłuchał, żeby przekazał, co się wtedy działo w otoczeniu marszałka.

Jak tłumaczył się Piaseckiemu z braku mobilizacji wojska? Dlaczego nie wymienił dowódców frontowych, kiedy widział, że się nie sprawdzają w boju? Nie słyszał co proponowali pozostali generałowie, żeby skupić się na odcinkach frontu, a nie bronić całej granicy? O tym, a także o wielu innych, ważnych momentach z życiorysu tego kontrowersyjnego marszałka przeczytać można w "Spowiedzi Śmigłego".

Historia Śmigłego-Rydza wpisuje się w serię książek Wydawnictwa Bellona, w której ważne postacie historyczne opowiadają swoje historie i przedstawiają często nieznane fakty. Poprzednio w tej konwencji ukazały się: "Spowiedź Hitlera 2. Szczera rozmowa 20 lat po wojnie", "Spowiedź Hitlera. Szczera rozmowa z Żydem", "Spowiedź Stalina. Szczera rozmowa ze starym bolszewikiem" oraz "Spowiedź Ewy Braun. W cieniu Hitlera".

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Bellona

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Andrzej, pierd*lnij się w głowę". Pągowski pokazał nam wulgarną wiadomość od Jakimowicza
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno