
Dwa samoloty F-15 amerykańskich sił powietrznych przeprowadziły nalot na... własną bazę z amunicją na terenie Syrii. Wszystko po to, by nie znalazła się w rękach tureckich sił.
REKLAMA
Informacje o nalocie potwierdziło dwóch oficerów amerykańskiej armii. Zapewniono, że kiedy przeprowadzano operację, w pobliżu nie było żadnych innych sił. "Gdyby tak było, decyzja o zbombardowaniu tego miejsca mogłaby zostać przerwana, ponieważ można by ją postrzegać jako atak" – wyjaśniono.
Jak podaje CNN, to pierwsza taka sytuacja, kiedy wojska USA musiały zniszczyć swoje zasoby. Decyzja jest efektem rozkazu Donalda Trumpa, który nakazał szybkie wycofywanie się amerykańskim jednostkom z północnej Syrii.
Ostrzelany przez siły USA obiekt to bunkier, służący do magazynowania amunicji. Budynek mieścił się na terenie byłego amerykańskiego kompleksu wojskowego w cementowni Lafarge, zlokalizowanej nieopodal Ajn al-Arab.
Przypomnijmy, że wycofywanie się amerykańskiej armii na południe ma związek z turecką inwazją rozpoczętą w ostatnią środę - kilka dni po ogłoszeniu przez Trumpa odwrotu z Syrii.
Inwazja Turcji rozpoczęła się 9 października.
Inwazja Turcji rozpoczęła się 9 października.
Jedna decyzja Donalda Trumpa przyniosła już straszne konsekwencje, a po ostatnich wydarzeniach na froncie nic nie wskazuje, by sytuacja miała się szybko uspokoić. Wojska tureckie cały czas atakują na północy Syrii. O tym, co dzieje się w Syrii oraz o konsekwencjach tego konfliktu, pisała ostatnio w naTemat Katarzyna Zuchowicz.
źródło: CNN
