"Zniknęli mi obserwujący!". Śledztwo "Newsweeka" ws. trolli mocno miesza w social media

W sprawie farmy trolli działającej na rzecz TVP i działaczy prawicy przewijać ma się postać Bartłomieja Misiewicza.
W sprawie farmy trolli działającej na rzecz TVP i działaczy prawicy przewijać ma się postać Bartłomieja Misiewicza. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Po zapowiedzi opublikowania na łamach poniedziałkowego wydania tygodnika "Newsweek" listy internetowych trolli, w sieci zapanowało spore poruszenie. Komentatorzy polskiej sceny politycznej zauważają masowy odpływ fejkowych użytkowników obserwujących ich profile.


"Będę domagał się odszkodowania od 'Newsweeka'. Po zapowiedzi ujawnienia w poniedziałek listy trolli zniknęło mi ponad 30 obserwujących", "Właśnie sprawdzałam, mi 20, jeszcze 2 godziny temu byli", "Aż sprawdziłem, 36 na minusie" – to tylko niektóre z komentarzy, jakie można znaleźć na Twitterze po tym, jak "Newsweek" zapowiedział publikację listy trolli internetowych. Dziennikarskie śledztwo trwało pół roku, a zaczęło się od informacji o wejściu CBA do siedziby spółki Cat@Net, "agencji e-PR skupiającej specjalistów ds. kreowania wizerunków (...) – zwłaszcza w mediach społecznościowych". To, co przykuło uwagę dziennikarzy"Newsweeka" to fakt, że rewizja była powiązana z zatrzymaniem Bartłomieja Misiewicza pod zarzutem korupcji.Okazuje się, że firma jest farmą trolli. Zatrudnione osoby dzięki fałszywym kontom dezinformują i wprowadzają zamieszanie w sieci. Aby sprawdzić, co tak naprawdę dzieje się za drzwiami Cat@Net, do zespołu firmy, na okres próbny, dołączyła jedna ze współautorek tekstu. Jej zadaniem było wymyślenie sobie tożsamości i pisanie wpisów na bieżące tematy."Wśród trolli widać tez fale nagłych zgonów w rodzinach, zmuszających ich do zniknięcia z Twittera" – ironizują użytkownicy Twittera. Inni jednak zauważają, że artykuł, który w poniedziałek ukażę się na łamach tygodnika, opisuje tylko jedną farmę trolli. "Pora na inne" – apelują Polacy. Z tekstu "Newsweeka" można się dowiedzieć, że firma opisana w artykule może być jedynie podwykonawcą większego gracza. Ten trop prowadzi do... Bartłomieja Misiewicza. Tym większym graczem może być bowiem PR-owska firma związana ze środowiskiem "Gazety Polskiej" i Antoniego Macierewicza.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
INNPoland 0 0Lodowe księżyce i wiatr słoneczny. Człowiek w kosmosie to nic przy tych misjach
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Twardy zawodnik" rezygnuje z prawyborów w PO. Kidawa-Błońska nie ma już rywali
0 0Kaczyński mówił o rodzinie, ale znów podzielił Polaków. "Marginalne zjawiska mają być normą"
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Negatywne komentarze na Allegro się opłacają. Za ich usunięcie płacą nawet 80 zł
TYLKO W NATEMAT 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Afera podkarpacka. Zatrzymano byłych funkcjonariuszy CBŚP i CBA