Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta / Gage Skidmore / http://bit.ly/xZR28 / CC BY / http://bit.ly/PPXmpP

Ann Romney, kandydatka na Pierwszą Damę Stanów Zjednoczonych, udowodniła, że w kampanii wyborczej można przekuć w atut wizerunek "nowoczesnej kury domowej".

REKLAMA
Ann Romney, żona prezydenckiego kandydata Partii Republikanów, swoim przemówieniem podbiła serca publiczności na partyjnej konwencji wyborczej w Tampa. I choć trudno przewidywać, czy w ostatnich miesiącach kampanii prezydenckiej podbije także serca Amerykanów, już teraz jej przemowa została przez niektórych okrzyknięta najlepszą, jaką kiedykolwiek wygłosiła żona kandydata na prezydenta.
Delegaci Partii Republikańskiej usłyszeli historię jej związku z Mittem. To próbka: " Chcę wam powiedzieć o miłości. O miłości do mężczyzny, którego poznałam na tańcach w szkole i którego wy też powinniście poznać. To ciepły, kochający i cierpliwy człowiek".
I takie właśnie było to przemówienie: ciepłe, podkreślające wartości rodzinne, przedstawiające Mitta Romneya jako wrażliwego człowieka, a nie zimnego i sztywnego polityka.
Michał Kolanko
300polityka.pl

Mówiła m.in o tym, że to 'mamy mają na świecie odrobinę trudniej. Podkreślała swoje skromne korzenie. (…) Opowiadała anegdoty o ulubionych potrawach. CZYTAJ WIĘCEJ


Polska Ann Romney?
Brawurowe wystąpienie Ann Romney jest pretekstem do tego, by przyjrzeć się aktywności życiowych partnerek polskich polityków - tych walczących o prezydenturę i tych, którzy rezydowali w Pałacu Prezydenckim.
Kandydatka na Pierwszą Damę Stanów Zjednoczonych udowodniła bowiem, że w kampanii wyborczej można przekuć w atut wizerunek "nowoczesnej kury domowej" - kobiety sukcesu oraz matki i żony jednocześnie. Ale czy podobne połączenie jest możliwe na polskim podwórku? Czy można wyobrazić sobie żonę kandydata na prezydenta Polski, która występuje na wyborczym wiecu z miłosną historią?
– Absolutnie nie. Występ żony kandydata na wiecu mógłby grozić wyrobieniem wśród wyborców przeświadczenia, że to małżonka zza kulis steruje polityką. Polskie społeczeństwo chce widzieć kobietę przy polityku w roli "Matki Polki", a nie samodzielnego polityka – mówi w rozmowie z naTemat dr Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Krok za mężem
dr Rafał Chwedoruk
politolog

Bronisław Komorowski najlepiej rozegrał wątek rodzinny. W tym przypadku ilość dzieci i wizerunek jego małżonki zagrał na jego korzyść.

Dotychczasowe losy Pierwszych Dam i kandydatek na nie, potwierdzają tezę dr. Chwedoruka. Bronisław Komorowski w kampanii wyborczej odwołał się do konserwatywnych wartości prezentując słynny spot, w którym jego żona Anna podawała zupę mężowi i dzieciom. Film ten może służyć za symbol wizerunku obecnej Pierwszej Damy. – Bronisław Komorowski najlepiej rozegrał wątek rodzinny. W tym przypadku ilość dzieci i wizerunek jego małżonki zagrał na jego korzyść – dodaje dr Chwedoruk.
Jak w kampanii wyborczej, tak i teraz, Anna Komorowska jest pół kroku za mężem i trzyma się z dala od polityki. – Znalazła swoje nisze: kulturę i ekologię. (...) Jest trochę w cieniu męża i przypomina w tym Danutę Wałęsę – mówił w rozmowie z naTemat dr Sergiusz Trzeciak, specjalista ds. wizerunku politycznego z Collegium Civitas.
Marii Kaczyńskiej także nigdy nie widzieliśmy przemawiającej na wyborczym wiecu. – Bo Lech Kaczyński, tak jak Bronisław Komorowski, rozgrywał motyw rodziny. Wszystko po to, by pozyskać konserwatywny elektorat – zwraca uwagę dr Chwedoruk.
Wyjść z cienia
Jedyną polską Pierwszą Damą, która próbowała wybić się na niezależność, była Jolanta Kwaśniewska. Udało się, ale tylko połowicznie. Kwaśniewska brylowała w mediach i szeroko komentowano jej działalność charytatywną. Problem pojawił się potem, kiedy spekulowano, że jako była Pierwsza Dama może sama powalczyć o prezydenturę. – Przyczyną fiaska jej możliwych ambicji politycznych było właśnie to, że Polacy widzieli ją przy mężu, a nie w roli polityka – dodaje dr Chwedoruk.
W ostatniej kampanii prezydenckiej paradoksalnie najbliżej do miana "polskiej Ann Romney" było Małgorzacie Napieralskiej, żonie kandydata SLD. Młoda, wykształcona, nowoczesna – pisały o niej tabloidy. W telewizjach śniadaniowych opowiadała o rodzinie i o tym, jaki "Grzegorz" jest prywatnie.

W ostatni dzień kampanii wyborczej sztab wyborczy Napieralskiego wypuścił nawet spot, w którym przekonywała: "Zależy mi na tym, żeby moje córki dorastały w nowoczesnym kraju, Polska była krajem tolerancyjnym, gwarantującym każdemu wolność osobistą, możliwość rozwoju, edukacji. To ideały mi bliskie, i jako żonie polityka lewicy i jako kobiecie i matce". Napieralski nie miał jednak szans na fotel prezydenta, a jego żona na status Pierwszej Damy.
Ekshibicjonizm? Nie w Polsce
Zdaniem dr. Rafała Chwedoruka nie mamy szans na połączenie nowoczesności z konserwatyzmem w osobie Pierwszej Damy. Nie mamy więc szans także na "polską Ann Romney". To, co w amerykańskim świecie jest normą, czyli symboliczny brak zasłon w oknach domów mieszczańskich i protestanckich, w Polsce nie ma miejsca.
– Ekshibicjonizm w polityce nie sięga u nas tak daleko, by żona polityka występowała z przemową opisując historię miłości i rodziny. Poza tym w Stanach Zjednoczonych prezydent naprawdę rządzi, u nas pełni funkcję reprezentacyjną, tak jak jego żona – podkreśla politolog.