
"Ośmieszacie i kobiety, i feminizm", "Jeśli dla was takie podrzędne sprawy to sukcesy, to ja nie mam nic więcej do powiedzenia", "Brawo. Od razu zapomniałem, że od 4 lat montują nam pod nosem coś między Orbanem a Łukaszenką" – to tylko niektóre z komentarzy, które pojawiły się w sieci po tym, jak posłanki Lewicy ogłosiły sukces: zgoda na żeńskie końcówki w Sejmie. Tym, co równie mocno oburzyło internautów, to to, że do zdjęcia z uśmiechniętymi polityczkami pozuje równie uśmiechnięta marszałek Elżbieta Witek.
Bardzo szybko pojawiły się głosy, których autorzy za niestosowne uznali pozowanie do zdjęcia z marszałek Elżbietą Witek: "To jeszcze selfik z panią Anuluj-Witek. Jest cudnie", "Z kim będą kolejne selfie? Z Beatą Szydło, z Beatą Mazurek? Lista łamiących Konstytucję w RP jest coraz duższa, więc czas pomyśleć nad jakimś grafikiem".
To nie był układ z panią marszałek, że jeżeli zgodzi się na żeńskie końcówki, to wtedy będzie mogła powtórzyć głosowanie w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa albo nie ujawnić list poparcia do KRS-u. Te sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego i trzeba naprawę dużo złej woli i złośliwości by je łączyć.
Prof. Senyszyn uważa, że oczekiwania, że teraz Lewica nie będzie w ogóle rozmawiała z Prawem i Sprawiedliwością, są oczekiwaniami idiotycznymi, mimo że "pani marszałek w pewnych sprawach okazała się nieodrodną córką PiS-u".
Tych, których nie poruszyło zdjęcie z marszałek Witek, oburzyła sprawa walki o żeńskie końcówki w ogóle. Bo o tych w tej kadencji Sejmu trudno zapomnieć. To jeden z częściej poruszanych tematów. I jeden z tych, które wzbudzają naprawdę spore emocje.
