
Szymon Hołownia jeszcze nie zaczął na dobre kampanii wyborczej, a już pojawiają się kontrowersje na temat jego działalności. Jak podaje Wirtualna Polska, dziennikarz zbiera dane osobowe swoich fanów, którymi ma sam zarządzać.
REKLAMA
Szymon Hołownia potwierdził swój start w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Swoją kandydaturę ogłosił w Gdańsku, gdzie zorganizował konwencję. Każdy, kto chciał ją oglądać, musiał w formularzu zaproszenia kliknąć okienko o zgodzie na przetwarzanie swoich danych osobowych. A wcześniej trzeba było podać imię, nazwisko, adres e-mail i województwo, w którym się mieszka.
WP zaznacza, że Hołownia wymagał dodatkowej zgody "na przekazanie danych osobowych podmiotom powiązanym z Szymonem Hołownią tj. fundacjom, stowarzyszeniom, organizacjom społecznym". Najciekawsze jest jednak to, że w regulaminie RODO Hołownia wskazał, że danymi osobowymi będzie zarządzał on sam.
Anna Mazurek, rzecznik prasowy Hołowni wyjaśniła WP, że w ten sposób kandydat szuka wolontariuszy, gotowych pomóc mu w kampanii. Nie wytłumaczyła jednak, dlaczego dane fanów prezentera i dziennikarza mają trafiać do powiązanych z nim fundacji.
Urząd Ochrony Danych Osobowych podobno już przygląda się sztuczce, jaką zastosował Hołownia. UODO jasno wskazuje, że danych związanych z udzieleniem poparcia dla kandydata-polityka nie można przekazywać innym podmiotom.
Dodajmy, że formalnie Hołownia stanie się kandydatem w momencie zarejestrowania komitetu wyborczego w Państwowej Komisji Wyborczej. Podczas ostatniego wystąpienia w Gdańsku oraz następującego po nim wywiadu wygłosił kilka zdań, które wyjaśniają jego prezydenckie plany. W naTemat wybraliśmy pięć cytatów, które dużo mówią o Hołowni i jego politycznym projekcie.
źródło: Wirtualna Polska
