
– Nasza diecezja jest taką wielką rodziną alkoholową, w której wszystko zależy od humoru ojca-pijaka – powiedział "Tygodnikowi Powszechnemu" jeden z księży pełniących posługę w diecezji arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia.
REKLAMA
"Tygodnik Powszechny" zamieścił w najnowszym numerze portret arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. W reportażu wypowiada się między innymi ksiądz Adam Boniecki, który zapamiętał Głodzia – mowa o jego młodych latach – z olbrzymiego poczucia humoru. W tekście "TP" młody Głódź został określony jako miły, serdeczny ksiądz. Jednak potem nastąpiła diametralna przemiana duchownego. Związane to miało być ze "zdobyciem generalskich szlifów", podniesieniem do godności biskupiej. Ale nie tylko.
W reportażu wypowiada się między innymi proboszcz jednej z parafii, którego słowa mogą potwierdzać to, co opisano wcześniej w reportażu "Czarno na białym" TVN. To ten sam duchowny, który podpisał wraz z innymi księżmi list do nuncjatury ws. arcybiskupa Głódzia i wystąpił anonimowo w filme "Nietykalny".
– Tajemnicą poliszynela jest to, że stosowana przez arcybiskupa przemoc psychiczna wynika z jego pijaństwa – twierdzi. – Nasza diecezja jest taką wielką rodziną alkoholową, w której wszystko zależy od humoru ojca-pijaka. Od jednego z księży usłyszałem niedawno, że arcybiskup wprawdzie nie potrafi przeprosić, ale umie za to nagrodzić. Czy nie jest to typowa opowieść dziecka pijącego ojca: "tata najpierw wleje, a potem kupi lizaka"? – dodaje.
Opisuje, że wielu księży pod wpływem lęku poszło na kompromisy moralne w relacji arcybiskupem. – (…) zapłacili za awans czy probostwo. Po jednej z uroczystości w parafii, gdy ofiarowałem arcybiskupowi stypendium mszalne, sam usłyszałem od niego, czy nie nauczono mnie, że po takiej uroczystości należy przyjechać do kurii i podziękować – powiedział tygodnikowi.
O alkoholowych ekscesach abpa Głódzia jest głośno od dziesięcioleci. Ostatnio światło dzienne ujrzało także to, jak miał traktować podległych mu księży. Opisywali praktyki poniżania, mobbingu i wulgarnego zwracania się do nich przez duchownego.
W Bobrówce, rodzinnej wsi arcybiskupa Głódzia, był dziennikarz naTemat Tomasz Ławnicki. Swoje wrażenia opisał w reportażu pt. "Wieś arcybiskupa Głódzia wita: Wypie*dalać cwele!". "Rękę księdza arcybiskupa w Bobrówce widać na każdym kroku. Rękę i... charakterystyczny gust" – pisał dziennikarz naTemat.
źródło: "Tygodnik Powszechny"
