Prokuratura zajęła się akcją "Plecak dla Aleppo", która odbywała się pod patronatem Beaty Kempy.
Prokuratura zajęła się akcją "Plecak dla Aleppo", która odbywała się pod patronatem Beaty Kempy. Fot. Maciej Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy prowadzi postępowanie w związku z zawiadomieniem Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych w Warszawie. Chodzi o możliwość popełnienia przestępstwa podczas akcji humanitarnej "Plecak dla Aleppo", która odbywała się pod patronatem europosłanki Beaty Kempy – podaje Gazeta.pl. Prawnik Kempy z kolei informuje, że wszystko zostało już wyjaśnione.

REKLAMA
W ramach akcji uczniowie dolnośląskich szkół zbierali tornistry, które miały trafić do potrzebujących dzieci w Syrii. Tak się jednak podobno nie stało w planowanych terminach. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych jest przekonany, że to patronująca akcji Beata Kempa oraz współpracujący z nią księża odpowiadają za to, że zbierane rzeczy nie trafiły do ogarniętego wojną kraju wystarczająco szybko.
Sprawę wcześniej ujawniła "Gazeta Sycowska". Podawała, że zebrane dary ostatecznie trafiły do jednego z kościołów. Wcześniej miesiącami miały leżeć w magazynie. Beata Kempa odpierała zarzuty i zagroziła pozwami. "Wobec kłamliwego artykułu Gazety Sycowskiej, powielanego przez inne portale oświadczam, że sprawę kieruje do Sądu o naruszenie dóbr osobistych i pomówienie" – oświadczyła na Twitterze.
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu poinformowała jedynie, że postępowanie jest w toku, a dodatkowe informacje nie są udzielane.
Prawnik Beaty Kempy w oświadczeniu przesłanym do redakcji wyjaśnia, że "dary zebrane na rzecz dzieci z Syrii trafiły do ich adresatów" jeszcze przed datą powstania tego artykułu, na co są dowody w postaci relacji na stronie internetowej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Pojawiła się ona dopiero 15 grudnia, a od zbiórki minęło około 1,5 roku.
źródło: Gazeta.pl