
Polski MSZ w trybie pilnym wezwał w piątek rosyjskiego ambasadora w Warszawie. Według relacji naszych dyplomatów Siergiej Adriejew usłyszał słowa ostrego sprzeciwu wobec tego, co ostatnio głoszą najwyższe władze w Moskwie. Rosyjski ambasador po wyjściu z ministerstwa pozwolił sobie na drwinę. Zasugerował, że wiceminister, który poinformował o spotkaniu, nie ma pojęcia, co mówi. "Gotowi jesteśmy tłumaczyć rosyjskim dyplomatom prawdę historyczną tak długo, jak będzie trzeba" – odpowiada wiceszef polskiego MSZ.
