To była jedna z najważniejszych obietnic wyborczych prezesa.
To była jedna z najważniejszych obietnic wyborczych prezesa. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Na odtwarzanie lokalnych połączeń autobusowych na Mazowszu rząd PiS przeznaczył w 2020 roku 68 mln zł. Samorządowcy z tego województwa wysłali jednak do urzędu wojewódzkiego zapotrzebowanie tylko na 10 mln zł. Wielu z nich wprost już wcześniej mówiło, że nie zna się na organizowaniu transportu zbiorowego – podaje "Gazeta Wyborcza".

REKLAMA
Z danych opublikowanych przez biuro prasowe wojewody mazowieckiego wynika, że na 2020 rok samorządy z całego regionu złożyły 51 wniosków na kwotę około 10 mln zł. Choć minister infrastruktury przyznał Mazowszu na ten cel dokładnie 68 mln 207 tys. 276 zł i 50 gr.
Skąd taka klapa? Jak podaje "GW", to już druga edycja programu i znowu nieudana. Już przy pierwszej edycji zainteresowanie było skromne. Część wójtów otwarcie mówiła, że nie zna się na organizowaniu transportu. Większość samorządów nie zdążyła się do programu po prostu przygotować, a w środku roku budżetowego wiele gmin i powiatów nie miało własnego wkładu finansowego.
W PiS pocieszano się, że program wypali w kolejnej edycji, czyli w drugiej. Teraz jednak wniosków o udział w programie jest… jeszcze mniej. Mimo wszystko z programu skorzystają samorządy z powiatów garwolińskiego, gostynińskiego, ostrołęckiego, przysuskiego, wołomińskiego oraz gmin Pomiechówek, Staroźreby i Troszyn.
Przypomnijmy, że tworzenie lokalnych linii autobusowych było jednym z punktów – obok m.in. 500+ na pierwsze dziecko czy trzynastej emerytury – tzw. piątki Kaczyńskiego, którą prezes PiS ogłosił przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Program od początku jednak zmagał się z problemami.
źródło: Gazeta Wyborcza