Minister Transportu Sławomir Nowak i premier Donad Tusk podczas meczu charytatywnego Politycy - Gwiazdy TVN.
Minister Transportu Sławomir Nowak i premier Donad Tusk podczas meczu charytatywnego Politycy - Gwiazdy TVN. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Zgodnie z "nową świecką tradycją", jak określił to premier, po "inspekcji" w dwóch kolejnych ministerstwach - skarbu i transportu - Donald Tusk spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej. Szef rządu krótko przedstawił o czym była mowa, po czym ministrowie Nowak i Budzanowski podsumowali swoje sto dni. A raczej pochwalili to, co przez ten czas robili.

REKLAMA
Ministerstwo skarbu przedstawiło dwa priorytety - prywatyzację, oraz energetykę. W pierwszej dziedzinie Budzanowski pochwalił się, że wszystko według założeń ministerstwa idzie w jak najlepszym kierunku. Od listopada jest prywatyzowanych średnio dwie firmy tygodniowo. Większość z około 280 spółek ma być sprzedana w ciągu dwóch lat. W kwestii energetyki MS koncentruje się na elektrowniach jądrowych oraz możliwym wydobyciu gazu łupkowego.
Ministerstwo Transportu przedstawiło swoje dotychczasowe dokonania i plany dzieląc je na kwestie krótko- i długoterminowe. Sławomir Nowak jak sam mówił zajął się wpierw płynnością transportu i przygotowaniem go do zimy. Przykładowo w kolejnictwie mimo nie najlepszych warunków pogodowych w lutym (jak tłumaczył minister było chociażby więcej pęknięć torów niż w zeszłym roku) udało się utrzymać niski stopień opóźnień. Premier Donald Tusk zabrał swojemu ministrowi tę przyjemność i sam pochwalił się, że podobno polskie koleje nie odbiegają w kwestii punktualności od Deutsche Bahn.
Sławomir Nowak wspomniał także o odłożeniu zmian w egzaminach na prawo jazdy. Dalej mówił o odsunięciu na przyszłość kolei szybkich prędkości, a także "ostrożniejszemu podawaniu konserwatywnych prognoz dotyczących planów budowy dróg" - czyli o opóźnieniach przy autostradach. Według samego ministra jego główną cnotą jest mówienie otwarcie o problemach.
Serial studniówkowy premiera powoli się kończy. Jutro spotkanie z ministrami kultury oraz cyfryzacji, Bogdanem Zdrojewski i Michałem Bonim, a w sobotę z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem. Takie raporty, choć przepełnione politycznym marketingiem, mogłyby odbywać się częściej. Przynajmniej co każde sto dni.