
Jeden z dziennikarzy CNN, który zajmuje się bezpieczeństwem międzynarodowym, podał zaskakującą hipotezę, która potwierdzałaby, że Iran boi się otwartego konfliktu z USA. Irańskie władze musiały jakoś zareagować na akt agresji ze strony Amerykanów. Stąd atak na bazę USA w Iraku. Jednak mógł on być... celowo nieudany.
REKLAMA
"Środowy atak powietrzny na bazę lotniczą al-Asada i lotnisko w Erbil – które goszczą wojska amerykańskie – najwyraźniej nie były aktem mającym na celu zabicie jak największej liczby Amerykanów" – pisze dla CNN Nick Paton Walsh.
Dziennikarz argumentuje to m. in. tym, że rakiety spadły na puste tereny, a atak nastąpił we wczesnych godzinach porannych, czyli wtedy, kiedy żołnierze śpią i nie kręcą się po bazie. To miało zminimalizować do zera liczbę ofiar.
Ponadto Iran, zdaniem CNN, wie o zaawansowanych technologicznie systemach obrony powietrznej USA, z którym nie poradzą sobie pociski wysłane z Teheranu. Dlatego środowy atak był pozorowanym i pustym pokazem siły, do którego zmusił Iran Donald Trump.
Wojsko wykonało rozkaz Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego. Otwarcie zaatakowano wojsko USA w odpowiedzi na zabójstwo irańskiego dowódcy Qasema Soleimaniego, a przy tym nie raniono ani nie zabito żadnego Amerykanina. Wilk syty i owca cała. Teraz wszyscy czekają na reakcję Donalda Trumpa.
źródło: CNN
