
Kora nie wierzy, że jej "przypadek" zmieni cokolwiek w myśleniu Polaków o marihuanie. Z kolei były prezydent, Aleksander Kwaśniewski apeluje: "Dajmy Korze spokój". Wspólną rozmowę z artystką i politykiem publikuje "Newsweek".
"Newsweek" zaprosił Korę i Aleksandra Kwaśniewskiego do dyskusji o marihuanie. Na rozmowę przynieśli – jak pisze tygodnik – "teczkę pełną dokumentów i argumentów mających pomóc w dyskusji". Kora wspomina m.in. przyjęcie, na którym razem z byłym prezydentem byli przebrani za hipisów. "Na parapetach były porozkładane skręty marihuany. Podeszłam wtedy do pana i zapytałam: 'Pan nie pali?'. Odparł pan: 'Nie palę, ale piję'." – mówi artystka.
Zobacz: "Państwo represjonuje Korę". Kamil Sipowicz: Przyszło dziewięć osób, przeskoczyli przez płot. O świcie zapukali kolbami Aleksander Kwaśniewski tłumaczy się z tego, że w 2000 roku podpisał ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii.
Aleksander Kwaśniewski
Kora zwraca uwagę, że wprowadzony niedawno przepis, który przewiduje możliwość umorzenia postępowania wobec osoby oskarżonej o posiadanie narkotyków, jest najzwyczajniej "martwy".
Kora
Zdaniem Kwaśniewskiego sprawa artystki jest dowodem na to, że "wymiar sprawiedliwości stoi na głowie". Jak mówi były prezydent, "Kora Jackowska za 1,8 grama marihuany będzie sądzona i sąd może uznać, że powinno ponieść konsekwencje, czyli dostanie karę więzienia, a Marcin P., który orżnął kilka tysięcy ludzi na ponad sto milionów złotych, może pójdzie siedzieć, a może nie".
Kora na łamach "Newsweeka" polemizuje także z argumentem, że paleniem marihuany jest wstępem do "cięższych" narkotyków.
Kora
Na koniec dodaje zaś, że nie czuje się uzależniona od marihuany. "Mam dom, dzieci, stabilny związek, sukcesy zawodowe, nikogo nie skrzywdziłam, nikogo nie uderzyłam, nikogo nie ukradłam, przez całe życie pracuję nad sobą" – stwierdza.
