
Gdy władze stolicy, reagując na zmiany prawa zaserwowane przez rząd Mateusza Morawieckiego, musiały podnieść ceny za wywóz śmieci, PiS rzuciło się do ataku na Rafała Trzaskowskiego. Nie zauważyli, że np. w podwarszawskim Otwocku cena odbioru śmieci jest jeszcze bardziej dotkliwa dla mieszkańców, ale tam... rządzi PiS.
W Warszawie, jak i praktycznie w całej Polsce, trzeba więcej płacić za wywóz śmieci. Związane jest to ze zmianą prawa. Uchwalona w lipcu 2019 r. nowa ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach weszła w życie 6 września. W myśl znowelizowanych przepisów osoby, które nie segregują, zapłacą za wywóz śmieci od dwóch do czterech razy więcej niż osoby segregujące. Tak wysoka opłata ma pełnić funkcję straszaka i zmotywować Polaków do segregowania odpadów.
Swego rodzaju nowością jest to, że w wielu miejscach wysokość opłaty nie zależy od liczby mieszkańców, tylko rodzaju nieruchomości. Na przykład w stolicy stała miesięczna kwota za odbiór nieczystości segregowanych z domu jednorodzinnego wyniesie 94 zł, a z mieszkania w zabudowie wielorodzinnej 65 zł miesięcznie. W Warszawie opłaty za niesegregowane śmieci są dwukrotnie wyższe.
Polityczne koszty podwyżki Choć nowelizację przepisów przegłosował Sejm i wprowadza rząd Mateusza Morawieckiego, to politycy PiS rzucili się do ataku na znienawidzoną warszawską PO, rządzącą nieprzerwanie od lat w stolicy, a w szczególności na prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Mocno krytykowano wysokość rachunków zarzucając władzom samorządowym nieudolność i nieliczenie się z potrzebami mieszkańców. "Błędy i zaniedbania ratusza" ogłaszali politycy PiS przy byle okazji.
"Mieszkańcy nie mogą płacić za błędy i zaniedbania ratusza! Propozycje Trzaskowskiego to podwyżki dla konkretnych osób od 2 do nawet 6 krotności aktualnej opłaty!!!" – grzmieli stołeczni działacze Prawa i Sprawiedliwości.
Bardziej powszechne jest jednak przekonanie, że opłaty za śmieci rosną z powodu polityki PiS. Przekonują o tym samorządowcy z opozycji. "Za skalę podwyżek za odpady, z którymi teraz mierzą się miasta i gminy w całym kraju, odpowiada wyłącznie rząd PiS" – napisał na Twitterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Tymczasem w rządzonym przez PiS Otwocku ceny wywozu śmieci są jeszcze bardziej dotkliwe, ale tam nikt prezydenta i Rady Miasta nie atakuje tak otwarcie. Być może dlatego, że prezydentem jest tam należący do PiS Jarosław Margielski.
Otwock to największe miasto na Mazowszu, w którym po wyborach samorządowych prezydentem jest polityk PiS. Mieszkańcy 45-tysięcznego miasta muszą się zmierzyć z jeszcze wyższymi cenami za wywóz odpadów niż mieszkańcy Warszawy. Problem w tym, że w Warszawie więcej się zarabia. O ile w stolicy średnia zarobków wynosiła w sierpniu zeszłego roku 6850 zł brutto, o tyle w Otwocku średnia wynosi około 4800 zł.
W 2020 r. opłaty za wywóz odpadów w Otwocku wynoszą 31,5 zł od osoby za śmieci segregowane oraz 63 zł za niesegregowane. To, że trzeba płacić od osoby oznacza, że w większość gospodarstw domowych należy te kwoty przemnożyć przez liczbę zamieszkujących dany lokal. A to daje kwotę dla przeciętnego gospodarstwa domowego 75,6 zł za odpady segregowane i 151,2 zł za niesegregowane, podczas gdy w bogatej Warszawie cena za wywóz śmieci z gospodarstwa domowego zlokalizowanego w budynku wielorodzinnym wynosi odpowiednio 65 i 130 zł.
