Eliza Michalik komentuje najnowszą uchwałę Sądu Najwyższego
Eliza Michalik komentuje najnowszą uchwałę Sądu Najwyższego Fot. Dawid Zuchowicz / AG

Wczorajsze orzeczenie Sądu Najwyższego nie pozostawia wątpliwości: sędziowie nowej Krajowej Rady Sądownictwa, politycznie zależnej od PiS, nie dają obywatelom gwarancji bezstronnego, sprawiedliwego, niezawisłego procesu, dlatego nie mogą orzekać. Wyroki przez nich dotąd wydane uznaje się za ważne, żeby nie powodować chaosu prawnego, ale odtąd każdy nowy wyrok wydany przez skład orzekający w którym zasiadać będzie sędzia wskazany przez neo KRS będzie nieważny i jako taki będzie mógł zostać podważony.

REKLAMA
Mało tego, określenie "sędzia” należy w ich przypadku zastąpić innym, bo osoby wskazywane przez upolitycznioną KRS nie są nawet sędziami, zarówno w rozumieniu prawa krajowego, jak i międzynarodowego.To orzeczenie jest jasnym i jednoznacznym testem na to czy Polska jest jeszcze, choćby w szczątkowej formie, państwem prawa, czy też stanowimy już całkowicie republikę bananową, w której rządzących nie prawo nie obowiązuje. Okaże się dziś.
Bo moim zdaniem w chwili, gdy czytacie Państwo ten felieton, a właściwie już co najmniej od wczorajszego wieczoru, kierownicze gremia PiS obradują w trybie nagłym, a ich spece od PR pracują nad tym, jak dalej robić swoje (czyli łamać prawo), ale sprzedać to swoim wyborcom tak, żeby notowania rządu nie runęły na łeb na szyję.
Pisząc ten tekst, w czwartkowy wieczór nie wiem jak zachowa się PiS, ale, zgodnie ze słowami Konfucjusza (o przyszłym zachowaniu wnioskuj na podstawie przeszłych czynów) zaryzykuję tezę, że nie wycofa się i dalej będzie brnął w bezprawie.
W świetle jasnej uchwały Sądu Najwyższego oczywiście stanie się to oczywiście trudniejsze, bo będzie jawnym złamaniem prawa, za które można będzie kiedyś pójść do więzienia lub/i ponieść inne konsekwencje, jak zakaz wykonywania zawodu (choć znając polskich polityków znajdą się piewcy opcji "wybaczenia” w imię "spokoju społecznego”), ale uważam, że mimo to, PiS się nie cofnie.
Ludzie partii Kaczyńskiego zaszli już w realizacji swojego celu, jakim jest całkowite przejęcie władzy i zniszczenie jakiejkolwiek kontroli nad rządem zbyt daleko. Zbyt mocno poturbowali niezależne dziennikarstwo (przypominam, że za rządów PiS co najmniej kilkaset osób straciło pracę w mediach za krytykę rządu), zrobili z parlamentu atrapę, a z posłów nierozumne maszynki do głosowania, poszli bardzo daleko w zastraszaniu sędziów, przejęli prokuraturę, która jawnie zapewnia parasol ochronny politykom tej partii – i teraz mieliby to wszystko oddać, bo znienawidzony przez nich Sąd Najwyższy coś orzekł? Tyle "trudu” miałoby się zmarnować? Tyle nocnej pracy prokuratura Piotrowicza trafić do śmietnika?
Zwłaszcza, że uchwała SN idzie daleko, bo dotyczy nie tylko sędziów orzekających w sądach powszechnych, ale także członków nowych izb SN, o które tyle było krzyku – Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Izby Dyscyplinarnej. Stwierdza też, że nieprawidłowości procesu powoływania sędziów przez nową KRS łamią nie tylko polską Konstytucję, ale również unijną Kartę Praw Podstawowych i Konwencję o Ochronie Praw Człowieka. Oznacza ponadto, że prezydent RP, zobowiązany prawem do stania na straży Konstytucji podpisał ustawę, która ją łamie, co może być w przyszłości powodem do postawienia go przed Trybunałem Stanu.
PiS spodziewał się rzecz jasna takiego orzeczenia, czego dowodziła nie tylko zmasowana kampania nienawiści wobec sędziów w pisowskich mediach, w tym TVP poprzedzająca posiedzenie SN i haniebne przemówienie prezydenta, noszące wszelkie znamiona zakazanej prawem mowy nienawiści, ale i wariacką, niezgodną z prawem szarżę Julii Przyłębskiej, prezes TK, która w wydanym w środę jednoosobowo oświadczeniu oznajmiła, że "zawiesza” obrady uprawnionych do orzekania w tej sprawie trzech starych izb SN, wprawiając w tym w osłupienie cały prawniczy świat – bo jako żywo, nie miała najmniejszych kompetencji, ani podstaw prawnych do takiego zachowania.
Sytuację mamy więc jasną: uchwała SN zabrania PiS dalszego bezprawia, obie nowe Izby SN powinny się rozwiązać, a sędziowie wskazywani przez neo KRS przestać orzekać i przyjąć do wiadomości, że nie są sędziami. Zobaczymy.