
W jednym z chińskich szpitali reakcja członka rodziny na śmierć bliskiej osoby zainfekowanej koronawirusem była wybuchowa. Mężczyzna pobił lekarzy opiekujących się pacjentami.
REKLAMA
Mężczyzna w jednym ze szpitali w Wuhan pobił lekarzy i zerwał z nich ochronne kombinezony. Trzeba dodać, że zdarzenie miało miejsce na oddziale zakaźnym, gdzie takie kombinezony to podstawowa i niezbędna forma ochrony przed groźnym koronawirusem.
Sprawca był zięciem zmarłego 68-letniego mężczyzny, który trafił na oddział po tym, jak zachorował zaatakowany przez groźny koronawirus z Wuhan. Zięć zaczął okładać lekarzy pięściami i... zębami. Kilku medyków mocno pogryzł. Jeden z lekarzy doznał na tyle poważnych obrażeń, że sam musiał trafić na oddział. Napastnik został zatrzymany przez policję.
Nie wiadomo czy pobici i pogryzieni lekarze w najbliższym czasie powrócą do pracy, ponieważ zostali narażeni na zarażenie wirusem. Tymczasem koronawirus zbiera swoje żniwo. W piątek rano liczbę chorych określano na ponad 9 tysięcy osób, a liczbę przypadków śmiertelnych na 213.
Wirus już dawno temu "wydostał się" z Chin i rozprzestrzenia się po całym świecie. Przypadki zachorowań notuje się w USA, Australii, a także w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Włoszech. Kwestią czasu jest, gdy dotrze do Polski.
źródło: "New York Times"
