Patryk Jaki odciął się od młodszego brata. Pomoc Filipowi J. oskarżonemu o posiadane narkotyków zadeklarował za to ojciec obu mężczyzn, Ireneusz Jaki.
Patryk Jaki odciął się od młodszego brata. Pomoc Filipowi J. oskarżonemu o posiadane narkotyków zadeklarował za to ojciec obu mężczyzn, Ireneusz Jaki. Fot. YouTube.com / Zayafka

Filip J. miał przy sobie parę gramów marihuany, gdy został złapany przez policjantów. Grozi mu kilka lat więzienia. Patryk Jaki, były wiceminister sprawiedliwości, odciął się od młodszego brata. Pomoc synowi deklaruje za to ojciec, Ireneusz Jaki.

REKLAMA
Młodszy brat byłego wiceministra sprawiedliwości ma spore problemy z prawem. Kilka dni temu mężczyzna został zatrzymany przez policjantów, gdy w niedozwolonym miejscu przechodził przez jezdnię. Okazało, że ma przy sobie kilka gramów marihuany. Później, już podczas przeszukania mieszkania, wyszło na jaw, że oprócz marihuany Filip J. posiadał także haszysz.
Mężczyźnie grozi kara nawet kilku lat więzienia. Patryk Jaki dość szybko odciął się od brata tłumacząc dziennikarzom, że Filip J. jest dorosły i sam musi odpowiadać za swoje czyny. Inaczej brzmią słowa ojca, Ireneusza Jakiego, który jest prezesem miejskiej spółki Wodociągi i Kanalizacja w Opolu.
– Jeśli poprosi mnie o pomoc, to będę starał się mu pomóc, bo to mój obowiązek jako ojca. Będę go jednak wspierał legalnie i w granicach prawa – stwierdził Ireneusz Jaki w rozmowie z "Faktem". – Dla niego to powinna być lekcja pokory, z której musi wyciągnąć wnioski na przyszłość. Dlatego ma być traktowany jak wszyscy – podkreślał ojciec.
Sam Filip J. chyba niespecjalnie przejął się całym zamieszaniem. W swoim oświadczeniu zaczynającym się od słów "Dobra mordy", wyjaśniał (pisownia oryginalna): "Od dawna uważam że Polskie prawo narkotykowe to niesmieszny żart. To co sie stało jest tylko potwierdzeniem tego - że autentyczne jest to że poruszalem ten temat, i nie bez powodu. Uważam że to paranoja by w cywilizowanym kraju karac młodych ludzi za posiadanie marihuany na własny użytek. Stop. Koniec z tym!".
[i]źródło: "Fakt"[/i]