
Straszne skojarzenia nasunęły się same – bądź co bądź w 1930 r. marsz Adolfa Hitlera po władzę też zaczął się od Turyngii. W środę głosami nacjonalistycznej AfD nowym premierem tego landu został Thomas Kemmerich. Nie rządził długo – pod naciskiem m.in. kanclerz Angeli Merkel po 25 godzinach od wyboru zrezygnował ze stanowiska.
REKLAMA
Premier wschodnioniemieckiego landu Turyngia Thomas Kemmerich podał się do dymisji. Poinformował przy tym, ze jego partia FDP złoży wniosek o rozwiązanie parlamentu i przeprowadzenie nowych wyborów. Kemmerich premierem Turyngii został dzięki poparciu ze strony prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec.
– Wczoraj AfD spróbowała, poprzez perfidną sztuczkę, zaszkodzić demokracji – tak premier landu, który tę funkcję sprawował zaledwie nieco ponad dobę, uzasadniał swoją rezygnację. Tłumaczył, że dymisją chce zdjąć skazę ze stanowiska premiera, jaką było poparcie ze strony nacjonalistów z AfD.
Październikowe wybory w Turyngii wygrała lewica, ale nie zdobyła większości. W środowym głosowaniu na premiera przepadł lewicowy kandydat Bodo Ramelow. Wygrał Kemmerich zdobywając głosy działaczy własnej FDP, ale także AfD i CDU.
– To był zły dzień dla demokracji, dzień, który zerwał z długą i będącą powodem do dumy tradycją wartości CDU. To niezgodne z poglądami CDU, z tym jak zachowywaliśmy się przez lata istnienia partii – komentowała kanclerz Angela Merkel podczas wizyty w RPA. Szefowa niemieckiego rządu kategorycznie oświadczyła, że to, co stało się w Turyngii, "musi zostać cofnięte". Zapowiedź przedterminowych wyborów w tym landzie jest więc realizacją żądania Merkel.
Niemieccy politycy i media przypominają, że przed II wojną światową marsz Hitlera po władzę na dobre zaczął się właśnie w Turyngii. W 1930 roku NSDAP weszła w skład rządu tego landu. Następnie w wyborach w 1932 NSDAP osiągnęła 37 proc. poparcia i stała się największą partią w Reichstagu, zaś w styczniu 1933 r. Hitler został kanclerzem Niemiec.
Wynik środowego głosowania w Turyngii – jak zwraca uwagę Deutsche Welle – uznano za złamanie tabu i wstrząs, który może zachwiać nawet rządową koalicją w Berlinie. Do tej pory za wszelką cenę unikano bowiem jakiejkolwiek współpracy z AfD, nie tylko na szczeblu federalnym, ale i w landach.
źródło: Deutsche Welle
