
Michał Tusk postanowił powalczyć z mediami. Wszystko przez teksty, których był bohaterem w kontekście afery z Amber Gold. Sprawie pikanterii dodaje fakt, że syna premiera reprezentować będzie nie kto inny jak Roman Giertych. Młody Tusk walczy o swoje, ale ta walka uderzy nie tylko w media, ale i w samego premiera.
Młody Tusk przypadkiem stał się jednym z głównych bohaterów całej afery Amber Gold. Syn premiera postanowił powalczyć o swoje i z mediami, które według niego naruszyły jego dobre imię. Tusk reprezentowany przez Romana Giertycha chce pozwać "Fakt", a do redakcji tabloidu "Super Express" wyśle list z proponowaną ugodą. Oberwało się również tygodnikowi "Wprost".
Media nie kryją oburzenia, bo nie uważają, że przepraszać trzeba. Zwłaszcza, że sam zainteresowany udostępniał im materiały do tekstów - tak było w przypadku tekstu we "Wprost". Ba, nawet pozował do kilku zdjęć. "Fakt" w dość ironiczny sposób odpowiedział na swoich łamach na zapowiedz pozwu. A dziennikarze "Wprost" nieco kontrowersyjnie postanowili skomentować całą sprawę na stronie tygodnika.
Jednak to nie media powinny obawiać się tej walki najbardziej. Eksperci, do których dotarła "Rzeczpospolita" uważają, że ta "wojna" nie tylko premierowi Tuskowi nie pomoże, ale nawet zaszkodzi.
Podobnie uważa inny rozmówca "Rzeczpospolitej". Dr Tomasz Płonkowski ocenia to jako działanie mało rozsądne politycznie. Przypomina, że do tej pory ani Donald Tusk, ani Jarosław Kaczyński nie pozwalali sobie na walkę z tabloidami i próbowali z nimi żyć w zgodzie. Działania Michała Tuska, mimo że jest osobą prywatną - chcąc nie chcąc - będą odbijać się na wizerunku premiera, który i bez tego ma już wystarczająco kłopotów.
źródło: "Rzeczpospolita"
