Okładka "Coexist"
Okładka "Coexist" Mat. promocyjne

Na tę płytę kazali czekać całe dwa lata. The xx w 2010 roku swoim debiutem porwali tłumy, a część Brytyjczyków zaczęła traktować trio jako dobro narodowe. W poniedziałek oficjalna premiera drugiego krążka "Coexist".

REKLAMA
Tej płyty mogło nie być. Po swoim głośnym debiucie członkowie grupy wątpili czy pod szyldem The xx powstanie choćby jeszcze jeden kawałek. W międzyczasie artyści zajęli się swoimi solowymi projektami.
Wokalistka Romy Madley Croft nagrała kilka utworów z innymi artystami (np. Days z Creep), Jamie Smith remiksował kawałki innych artystów i wspólnie z Gil Scott-Heron wydał krążek We're New Here, który został świetnie przyjęty przez krytyków i fanów.
Brytyjskie trio swoją drugą płytę nagrywało w sposób do bólu nowoczesny, bo na odległość. Komunikowali się jedynie przez internetowy czat, a każdy w swoim zaciszu pracował nad wokalami i dźwiękami.
Krążek miał diametralnie różnić się od poprzedniego. Romy zapowiadała, że czas wkroczyć w dorosłość i zacząć nagrywać bardziej dojrzałe numery, a Oliver Sim zapewniał, że tekstowo "Coexist" ma bazować na wydarzeniach realnych. W trakcie nagrywania uległo to zmianie, a zespół powrócił do fikcji, w której najwidoczniej czuje się najbezpieczniej.
Co ciekawe, The xx udostępnili odsłuch swojego nowego albumu w sieci. Pod tym linkiem możecie przekonać się, że płytę naprawdę warto kupić. The xx jeszcze nie dorośli, ale może to i dobrze, bo "Coexist" będzie świetnym prezentem na jesienne wieczory.