
Z USA docierają do nas kolejne tragiczne statystyki związane z epidemią koronawirusa. W ciągu ostatniej doby zmarło tam co najmniej 1200 zakażonych osób. Już wiadomo jednak, że ogólny bilans ofiar COVID-19 w Stanach Zjednoczonych najpewniej jest niedoszacowany.
REKLAMA
W USA z powodu koronawirusa zmarło już ponad 9,6 tys. osób. To oficjalne dane, jednak jak wskazuje Amerykańskie Centrum do spraw Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC), w rzeczywistości może być więcej ofiar SARS-CoV-2. Podkreślono, że statystyka nie obejmuje osób zmarłych na COVID-19, którym nie wykonano testu.
Epidemiolodzy zwrócili uwagę, że kiedy w Stanach Zjednoczonych wybuchła epidemia, na początku dostęp do testów nie był powszechny. Stąd trudno oszacować rzeczywistą liczbę zgonów z powodu koronawirusa. CDC zlicza jedynie zgony osób, u których laboratoryjnie potwierdzono COVID-19.
Koronawirus w USA
Stany Zjednoczone przodują w rankingu liczby zakażeń i na razie nie zapowiada się na poprawę. W ciągu ostatniej dobry zmarło co najmniej 1200 osób, a kolejne dni mają być jeszcze gorsze.Czytaj także: Naczelny lekarz USA o "nowym 11 września". W Hiszpanii sytuacja poprawia się [BILANS DNIA]
Naczelny lekarz USA Jerome Adams przyznał w telewizji FOX News, że "nadchodzący tydzień będzie najtrudniejszym i najsmutniejszym w życiu większości Amerykanów". – To będzie nasze Pearl Harbor, nasze 9/11, tylko nie w jednym miejscu, a w całym kraju. Chcę, żeby Ameryka to zrozumiała – dodał.
