Bernadeta Krynicka czeka na decyzję PiS. Może zostać wyrzucona z partii.
Bernadeta Krynicka czeka na decyzję PiS. Może zostać wyrzucona z partii. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

– Czekam na decyzję rzecznika dyscyplinarnego. To on zdecyduje, czy zostanę wyrzucona z PiS. Ale nie czuję, że zrobiłam coś złego – mówi Bernadeta Krynicka, była posłanka PiS, w rozmowie z Renatą Grochal w nowym "Newsweeku".

REKLAMA
Bernadeta Krynicka została zawieszona w prawach członka PiS za krytykę rządu. Chodziło o sytuację Szpitala Wojewódzkiego w Łomży, który w wyniku epidemii koronawirusa został przekształcony w placówkę jednoimienną. Krynicka jest kierowniczką działu kontraktowania i nadzoru świadczeń medycznych.
– Trochę się chyba zdenerwowali. Ale nie czuję, że zrobiłam coś złego. Partia oceniła moje zachowanie jako zbyt emocjonalne, ale ja uważam, że to partia postąpiła zbyt pochopnie i zbyt emocjonalnie, zawieszając mnie – stwierdziła Krynicka na łamach "Newsweeka".
Była posłanka podkreśliła, że zawsze mówi prawdę prosto w oczy. – Ale uważam, że prawda nas wyzwoli, a kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw. To była szczera prawda o sytuacji, w jakiej zostaliśmy postawieni. Dostaliśmy informację przed weekendem, że mamy wywieźć pacjentów i stać się szpitalem jednoimiennym. Byliśmy zupełnie nieprzygotowani – tłumaczyła.
Ponadto zapewniła, że nie boi się epidemii koronawirusa. – Podzielam opinię epidemiologów, którzy twierdzą, że większość z nas zostanie zakażona i przejdzie chorobę tak, jak przechodzimy grypę – przekonywała. – Przepracowałam jako pielęgniarka 24 lata na oddziale dziecięcym i nigdy nie zaraziłam się niczym, choć były różnego rodzaju wirusy – zaznaczyła.
Krynicka zauważyła, że to media robią z niej twarz buntu przeciwko rządowi. – Tak, jak kiedyś zrobiono ze mnie symbol pogardy dla osób z niepełnosprawnościami – dodała.
– To, jak mnie przedstawiono wtedy w mediach, było dalece niesprawiedliwie. Mało kto wie, że mam 25-letnią córkę z zespołem Downa i nigdy nie wykorzystałam jej do promocji siebie ani do tego, by zdobyć głosy wyborców – przyznała.
W nawiązaniu do swojej przyszłości w PiS była posłanka tłumaczyła, że czeka na decyzję rzecznika dyscyplinarnego. – To on zdecyduje, czy zostanę wyrzucona – wyjaśniała.
Cała rozmowa Renaty Grochal z Bernadetą Krynicką będzie dostępna w najnowszym wydaniu "Newsweeka".
logo