Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Mamy w Polsce od miesiąca narodową kwarantannę. Kto może - pracuje zdalnie, kto stracił pracę - liczy oszczędności. Boimy się o zdrowie swoje i najbliższych, ale równocześnie solidaryzujemy się ze służbą medyczną, która walczy o nasze zdrowie.

REKLAMA

Powstało tak wiele wspaniałych oddolnych inicjatyw szycia maseczek, produkcji przyłbic, gotowania i dostarczania posiłków do szpitali! Te inicjatywy pokazują, że chcemy być solidarni, wielkoduszni i chcemy się wspierać w tych trudnych czasach epidemii. Większość z nas odpowiedzialnie podchodzi do kwestii izolacji: wychodzimy tylko po zakupy i do apteki, w przestrzeni publicznej poruszaliśmy się w maseczkach, zanim jeszcze wszedł w życie obowiązek ich noszenia.

Rozumiemy konieczność izolacji podczas epidemii, wiemy, że dzięki temu unikamy pierwszej wielkiej fali zakażeń i zapaści służby zdrowia. Mamy nadzieję, że przez 4, 6 czy 8 tygodni kwarantanny, rząd przygotuje program sanitarny (nie mówiąc o programie ekonomicznym) odpowiedni na trudne czasy: zamówi potrzebną ilość maseczek, brakujące respiratory, uzupełni sprzęt medyczny i zapasy leków, wesprze badania kliniczne nad terapią infekcji koronawirusem, zgromadzi potrzebną ilość testów, przygotuje laboratoria…

Są to działania ważne i niezbędne, które – w odpowiednim momencie- pozwolą na stopniowe wychodzenie z izolacji. Dlatego rozumiemy to i siedzimy w domach. Nie mamy jednak złudzeń- to nie tak będzie wyglądało. A skąd to wiemy?

W narodowej kwarantannie nie uczestniczy prezes PiS, Jarosław Kaczyński. On jej skutków w ogóle nie odczuwa: do pracy i z pracy pod drzwi domu wozi go limuzyna, on do sklepu nie chodzi, do apteki też nie, na pocztę iść nie musi, więc nawet nie wie, że w tych miejscach są kolejki. Bez żadnych problemów wożą go, gdzie chce: na Wawel, na plac Piłsudskiego i na cmentarz Powązkowski.

Widzieliśmy obrazki, jak – wbrew wszelkim zaleceniom i regułom bezpieczeństwa, stoi w otoczeniu więcej niż dwóch osób, nie zachowuje dystansu, nie ma maseczki. W szpitalu, w razie czego, czeka na niego miejsce dla VIP-a z respiratorem, a więc żaden wirus mu niestraszny. On jest tak silny swoim cynizmem, że nie boi się żadnych wirusów. Nie, on nie będzie się kłaniał żadnym wirusom!

Zresztą, co to za wirus! W Polsce zabił do tej pory ponad 400 osób osób, zakażonych jest około 10 tysięcy ludzi. W porównaniu do Włoch, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii jesteśmy zieloną wyspą, której wirus się nie ima! A fakt, że podawane oficjalne statystyki nie są wiarygodne, to już dla prezesa i jego wyborców nieważne!

Poza tym byliśmy świetnie przygotowani na epidemię. A teraz jesteśmy świetnie przygotowania na stopniowe z niej wychodzenie! W narodowej telewizji publicznej stale to mówią, a prezes swojej telewizji wierzy. Według TVP, na Podkarpaciu nie było ani jednego zgonu na COVID-19, maseczek mamy w bród, lekarze pracują w dobrych warunkach, dlatego nie powinni narzekać, rząd był bardzo dobrze przygotowany, dlatego w marcu z etapu zero Polska wskoczyła od razu w etap trzeci epidemii, bo po co marnować czas.

Rząd zareagował bardzo szybko i dobrze, przewidując izolację od połowy marca do końca kwietnia, tak abyśmy w maju mogli pójść na wybory. Więc skoro prezes słyszy w telewizji takie zapewnienia, dlaczego ma im nie wierzyć? Prezes wie, że cała Polska siedzi teraz posłusznie w domach, ale już teraz odmrażamy gospodarkę, a 10 maja Polacy pójdą na wybory, oprócz oczywiście opozycji, która „jest przeciw demokracji, bo wyborów nie chce” (cytat z TVP). A fakt, że opozycja nie chce wyborów w czasie epidemii, ale w bezpiecznym czasie , to tylko nieznaczący detal!

Widzimy, że w Polsce nie jest normalnie. Rząd zajmuje się wyborami, a nie epidemią i kryzysem gospodarczym. Prezes od 10 lat albo i dłużej zmienia nasz kraj. Do wymarzonej zmiany brakuje mu jeszcze tylko jednego puzzla. On chce być szybszy od wirusa, chce być lepszy od Pana Boga i natury. Z pewnością nie przyjdzie mu do głowy myśl, że poświęcił życie na coś bezużytecznego, na coś, co może okazać się wielką katastrofą. On i nasz obecny rząd zachowuje się jak zimny drań, który patrzy na tonącego i nawet nie próbuje go ratować!

Nazwisko i imię autorki do wiadomości redakcji