
W środę Sejm obraduje m.in. nad rządowymi regulacjami w ramach tzw. tarczy antykryzysowej. Posiedzenie miało się rozpocząć o 12:00, ale wszystko ruszyło z opóźnieniem przez... awarię internetu. Posłowie nie mogli połączyć się z Salą Plenarną i doszło do zamieszania.
REKLAMA
"Sejm nie może się odbyć bo nie działa sieć Play. To nie jest farsa. To jest Farsa+. Tak będą wybory wyglądać jak ten Sejm. Różnica jest taka, że tu jest 460 posłów a w PL 30 mln głosujących. Teraz pomnóżmy to przez Sasina i Kamińskiego" – alarmował na Twitterze Cezary Tomczyk z PO.
Awarię potwierdzała Elżbieta Witek. – Część posłów nie ma kontaktu z salą plenarną. Zobaczymy, czy uda nam się temu zaradzić. Dopóki posłowie nie będą mieli możliwości udziału, to nie zaczniemy – zapewniała marszałek Sejmu.
"Posiedzenie miało się rozpocząć o 12.00, niestety system nie działa, posłowie nie mogą głosować. Telefony nie odpowiadają. My jesteśmy w Sejmie i mogliśmy interweniować" – przekazała posłanka Krystyna Szumilas.
Ostatecznie przedstawiciele klubów i kół razem z prezydium Sejmu zgodzili się na ponowne stwierdzenie kworum oraz przejście do 2. punktu w porządku obrad, czyli sprawozdania komisji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy – Prawo energetyczne.
Przypomnijmy, że posłowie mają zająć się 29 kwietnia rządowymi regulacjami w ramach tzw. tarczy antykryzysowej. Nowe pomysły przewidują m.in. zwiększenie ochrony osób zawierających umowy pożyczkowe i kredytowe.
