
Premier nie potraktował listu ABW w sprawie Amber Gold poważnie, bo popadł w rutynę? Zdaniem Katarzyny Kolendy-Zaleskiej w letargu jest cały rząd i potrzebuje wstrząsu. Tym wstrząsem może być komisja śledcza.
REKLAMA
Dziennikarka "Faktów" TVN uważa, że sprawa notatki ABW ws. Amber Gold do premiera udowodniła, że premiera dopadła rutyna. Dlatego nie zareagował, kiedy list otrzymał i nie wymógł na służbach sprawdzenia Amber Gold.
Rutyna to potworna rzecz. Osłabia czujność, zabija energię. Rutyna zabija dobre rządzenie, nie pozwala zagrać i zareagować niestandardowo.
Jej zdaniem coś się musi stać, bo rząd jest w letargu, bez energii. Kolenda-Zaleska, mimo że – jak przyznaje – była przeciwniczką komisji śledczych, to w tym przypadku uważa, że jej powołanie może akurat zadziałać. "Powoli staję się ich zwolenniczką. Akurat teraz, bo władza potrzebuje wstrząsu, by wybić się z rutyny. Administracja państwowa potrzebuje wstrząsu" – podkreśla w felietonie w "Gazecie Wyborczej".
Katarzyna Kolenda-Zaleska ma świadomość, że komisja niewiele wyjaśni i właściwie jest "poligonem dla polityków opozycji", ale mimo to warto ją powołać.
Na razie zamiast wyjaśnień mamy karuzelę dyscyplinarnych zwolnień oraz dość oczywisty obraz zaniedbań państwa.
Dziennikarka uważa, że i w tym przypadku rutyna zwycięży, a właściwie już zwycięża. Kolejnym dowodem na to ma być sprawa Centrum Zdrowia Dziecka, w której minister zareagował dopiero, kiedy "awantura wybuchła w mediach".
Cały felieton w "Gazecie Wyborczej"

