
Opłata wynosi od 50 zł w górę. Najczęściej jest to 100-150 zł. – Ja słyszałam od pacjentów, że potrafi wynieść nawet 300 zł – mówi nam pracownik jednego z gabinetów stomatologicznych w Warszawie. U niego żadnych opłat epidemiologicznych nie ma. Jakim cudem? Pacjenci od kilku tygodni są wściekli, że za wizytę u dentysty czy ortodonty muszą przez pandemię płacić więcej.
Czy pobierają opłatę epidemiologiczną
Jak się okazuje, nie wszystkie. Niektóre już ogłaszają, że z niej rezygnują. "Uwaga, ważna informacja dla naszych pacjentów. Z dniem 11 maja zniesiona będzie opłata, która była związana z sytuacją epidemiologiczną" – informuje jedna z klinik na FB.Hejt na stomatologów
Temat od kilku tygodni wzbudza ogromne zainteresowanie. Część pacjentów podchodzi ze zrozumieniem, część z oburzeniem i wściekłością. Co prawda gabinety zastrzegają, że to tymczasowe opłaty, ale...Nie ma wytycznych dot. opłat
Skąd różne ceny w gabinetach? – Lekarze dentyści zaopatrują się w środki ochrony indywidualnej w różnych miejscach, nie ma jednej, odgórnie ustalonej ceny za maseczki, kombinezony czy fartuchy. Rozbieżności w wysokości dodatkowych opłat szukałbym w różnej dostępności i cen produktów w sklepach czy hurtowniach. Również w indywidualnej sytuacji ekonomicznej praktyki stomatologicznej – mówi naTemat Łukasz Sowa, rzecznik Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego.Mówienie, że polscy dentyści chcą zarobić na pandemii jest nadużyciem. Warto przypomnieć, że większość praktyk zamknęła działalność na wiele tygodni z obaw o zdrowie pacjentów i personelu. Decyzja o wznowieniu pracy dla wielu nie jest łatwa, tym bardziej, że według pobieżnych wyliczeń, koszt środków ochrony indywidualnej, czyli ubioru, środków dezynfekujących etc. to nawet kilkaset złotych dziennie. Dentyści nie mogą liczyć na refundację czy zakupy po niższych cenach. Rząd nie wspiera lekarzy w tym zakresie.
