
W miniony piątek Rada Mediów Narodowych głosami członków wspierających PiS powołała do zarządu TVP Jacka Kurskiego. Zapomniała jednak, że w niezmienionym od lat statucie spółki widnieje, że organ zarządzający może składać się z trzech, a nie jak teraz, czterech członków. Dlatego Kurski chce zmusić Marzenę Paczuską do rezygnacji.
REKLAMA
Według ustaleń "Gazety Wyborczej" w zarządzie TVP trwa spór. Nowopowołany do tego organu Jacek Kurski chce, żeby z funkcji zrezygnowała Marzena Paczuska, z którą już od dawna się nie dogaduje. To on, jeszcze jako prezes TVP zawiesił ją w marcu na trzy miesiące w członkostwie w zarządzie.
Ale samo tarcie na linii Kurski-Paczuska to nie wszystko. Według gazety Kurski został wybrany do zarządu nielegalnie. Statut spółki mówi bowiem o trzech członkach zarządu, a nie czterech, jak jest teraz. Oprócz Kurskiego i Paczuskiej są w nim także Mateusz Matyszkowicz oraz p.o. prezesa Maciej Łopiński, szef rady nadzorczej.
Statut można oczywiście zmienić, ale wtedy potwierdziłoby to nielegalność wyboru Kurskiego. Ponadto Rada Mediów Narodowych musiałaby zorganizować w tym celu walne zgromadzenie, na które miałby stawić się m.in. minister kultury. Gazeta podaje, że PiS nie jest zadowolony z zachowania Kurskiego. Jeden z informatorów podkreślił, że były prezes TVP został przywrócony do spółki, żeby "pomagać prezydentowi Dudzie", a nie, żeby "generować problemy".
Czytaj także: PiS celowo przyspieszyło powrót Kurskiego? Były szef TVP miał dostać specjalne zadanie
źródło: "Gazeta Wyborcza"
