
Powrót Jacka Kurskiego do TVP może być bardziej skomplikowany niż przypuszczano. Media dopatrzyły się, że były prezes stacji został wybrany na członka zarządu wbrew statutowi, co spowodowało, że sprawą zainteresowało się Ministerstwo Kultury.
REKLAMA
Jako pierwsza o sytuacji patowej w TVP napisała "Gazeta Wyborcza". Jej zdaniem Jacek Kurski został wybrany do zarządu nielegalnie. Statut spółki mówi bowiem o trzech członkach zarządu, a nie czterech, jak jest teraz. Oprócz Kurskiego są w nim także Marzena Paczuska, Mateusz Matyszkowicz oraz p.o. prezesa Maciej Łopiński, szef rady nadzorczej.
Statut można oczywiście zmienić, ale wtedy potwierdziłoby to nielegalność wyboru Kurskiego. Ponadto Rada Mediów Narodowych musiałaby zorganizować w tym celu walne zgromadzenie, na które miałby stawić się m.in. minister kultury. Być może dlatego ministerstwo zainteresowało się sytuacją w TVP.
Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", resort Piotra Glińskiego żąda wyjaśnień w sprawie powrotu Kurskiego do zarządu TVP. "Zmieniając liczbę członków zarządu Telewizji Polskiej z trzech na czterech, Rada Mediów Narodowych zignorowała umieszczony w statucie spółki par. 13, który przewiduje, że zarząd liczy od jednej do trzech osób. A precyzyjniej rzecz ujmując, RMN podjęła uchwałę o wprowadzeniu zarządu czteroosobowego, do czego nie ma uprawnień" – czytamy na łamach gazety.
Ponadto ministerstwo podkreśla, że nie zostało włączone w proces wyboru ponadstatutowego członka zarządu TVP przez Radę Mediów Narodowych.
Czytaj także: PiS celowo przyspieszyło powrót Kurskiego? Były szef TVP miał dostać specjalne zadanie
źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"
