
Andrzej Duda 24 czerwca spotka się w Waszyngtonie z Donaldem Trumpem. Polskiemu prezydentowi zarzuca się, że wykorzystuje wizytę dyplomatyczną w kampanii wyborczej oraz że leci do Stanów, które obecnie walczą z pandemią koronawirusa. Wiceszef dyplomacji Paweł Jabłoński ma na to wytłumaczenie.
REKLAMA
– Myślę, że to jest bardzo dobry moment. Jesteśmy w czasie, w którym pandemia jest powoli opanowywana, stabilizuje się i w Polsce, i w Stanach Zjednoczonych. Trzeba zastanowić się nad powrotem do normalności, a tą normalnością jest zacieśnianie naszego sojuszu. Od wielu miesięcy nad tym bardzo ciężko pracujemy – tak słuszność wizyty Andrzeja Dudy w USA argumentował w Polsat News wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.
Zwłaszcza pierwsza część wypowiedzi ministra jest dość odważnym stwierdzeniem, jeśli spojrzymy na dzienny przyrost liczby zakażonych i w USA i w Polsce. Wiadome jest, że politycy Prawa i Sprawiedliwości nie mogą dojść do porozumienia z epidemiologami, którzy twierdzą, że stan epidemii SARS-CoV-2 w naszym kraju jest daleki od dobrego. Członkowie rządu cały czas powtarzają, że najgorsze już za nami i wypłaszczamy krzywą, ale wykresy tego nie pokazują.
Ale stosowanie podobnego tłumaczenia wobec USA to chyba jeszcze większa przesada. Tylko z soboty na niedzielę w Stanach Zjednoczonych zakaziło się ponad 28 tys. osób, a prawie 300 zmarło. Dzień wcześniej było jeszcze gorzej – 33 tys. nowych przypadków Covid-19 i przeszło 500 zgonów. Zakażonych w USA przybywa dziennie tylu, ilu miesiąc, czy dwa miesiące temu, a w podobnym położeniu jest Polska.
Przypomnijmy, że Andrzej Duda wraz ze swoimi współpracownikami ma wylecieć do Waszyngtonu we wtorek 23 czerwca. Powrót zaplanowany jest z kolei na czwartek 25 czerwca. Między tymi terminami dojdzie do spotkania obu przywódców w Białym Domu.
Duda będzie pierwszym prezydentem innego kraju, który zostanie przyjęty w Białym Domu od początku wybuchu epidemii koronawirusa.
źródło: Polsat News
