Syn Kurskiego zaprzecza doniesieniom "Gazety Wyborczej".
Syn Kurskiego zaprzecza doniesieniom "Gazety Wyborczej". Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Reklama.
"W związku ze szkalującym mnie artykułem w „Gazecie Wyborczej”, stanowczo zaprzeczam informacjom dotyczącym moich rzekomych intymnych relacji z Magdą Nowakowską. Moje relacje z Magdą były czysto braterskie. Współczułem jej, gdyż wiedziałem jak trudne ma życie z powodu uzależnienia ojca. Trwające od kilku lat próby oskarżenia mnie wiązałem dotąd wyłącznie z zemstą na moim ojcu, w związku z wyrzuceniem z pracy ojca Magdy" – pisze syn byłego prezesa TVP.
W dalszej części oświadczenia wskazuje on, kto odpowiada za – jego zdaniem – kłamliwy materiał. Zapowiada również pozew.
"Mimo to nigdy nie prosiłem ojca o jakąkolwiek pomoc w tej sprawie.Tym fałszywym oskarżeniom samodzielnie stawiłem czoła w prokuraturze, która tę sfingowaną sprawę dwukrotnie umarzała. Dzisiejszy atak w „Gazecie Wyborczej” jest niezrozumiałym dla mnie ciosem zadanym mi osobiście przez stryja Jarosława. Autorów tekstu pozwę do sądu, gdyż brutalnie naruszyli dobra osobiste moje i moich najbliższych" – kończy Zdzisław Antoni Kurski.
Wcześniej swoje oświadczenie opublikował Jacek Kurski. "Jarku, nie idź tą drogą" – zaapelował do swojego brata, który ma jego zdaniem stać za publikacją artykułu.
Przypomnijmy, we wtorkowej "Gazecie Wyborczej" pojawiła się rozmowa z 20-letnią obecnie Magdaleną Nowakowską, córką znajomych Jacka Kurskiego. Kobieta wyznała w niej, że 29-letni dziś syn byłego prezesa TVP miał w dzieciństwie molestować ją seksualnie.
Źródło: wPolityce.pl