
Jak odnieść sukces w świecie pop artu? Podpytajmy o to Marcina Rogala, działającego pod pseudonimem MrArtPride. Ten 31-letni malarz opowie nam, jak na rozwój jego kariery wpłynęły zegarki z manufaktury Patek Philipe oraz zdradzi, czy w dobie Instagrama ludzie sztuki potrzebują jeszcze wystaw w prestiżowych galeriach i wpływowych marszandów. Dowiemy się też, w czym podlaska wieś jest lepsza od tętniącego życiem Nowego Jorku.
Czy mówimy już o momencie przełomowym, w którym ceny pańskich obrazów zaczęły osiągać naprawdę wysokie ceny?
Odpowiednia kwota to…
No właśnie, na ile odczuł pan zmiany rynkowe, wywołane przez pandemię koronawirusa?
Sądzi pan, że promowanie się na Instagramie może doprowadzić do punktu, w którym znajdują się np. Wilhelm Sasnal, Piotr Uklański albo Rafał Bujnowski? Umówmy się, od kwot, za jakie sprzedaje się ich twórczość, dzielą pana jedno bądź wręcz dwa zera.
Można poprosić o jakiś konkretny przykład?
Jednak zamiast na wymarzone budownictwo, trafił pan na amerykańską ziemię. Jak wyglądało życie w "Wielkim Jabłku"?
