Nowa polska obelga. "Feministka zastąpiła Żyda, pedała i komunistę"

Feministka - polska obelga
Feministka - polska obelga Anna Wittenberg
Feministka (wulg.) - osoba rozwiązła seksualnie, lewacka propagandystka, przeciwniczka rodziny i propagatorka homoseksualizmu. Osoba stanowiąca zagrożenie dla tradycyjnych wartości i stosunków społecznych, niespełniona życiowo, aspirująca do męskich ról, lobbująca na rzecz niekorzystnych zmian w prawie. [Patrz też: maniera, moda, fanaberia].


Jeśli istniałby konserwatywny słownik wulgaryzmów, takie hasło z powodzeniem można by do niego dołączyć. "Feministka" pojawia się w debacie zawsze wtedy, kiedy trzeba kogoś delikatnie poszturchać, obrazić, skojarzyć z lewicowymi poglądami, oskarżyć o działania przeciwko dobru Polek.


– Zastąpiła Żyda, pedała i komunistę – uważa Sylwia Chutnik.

Winne nawet śmierci w Sosnowcu
Nie tak dawno Krystyna Pawłowicz mówiła w Sejmie: "tragiczna śmierć Madzi jest efektem stylu życia, który propagują feministki". Zarzucała im też "propagowanie filozofii totalnego luzactwa" i "brak uczuć".

Agnieszka Jucewicz
dziennikarka "Wysokich Obcasów"

Gospodarka zwalnia? To na pewno przez feministki. Bezrobocie rośnie? Feministki! Nie możesz dostać kredytu na mieszkanie? Feministki. Nie dajesz go rady spłacać? Feministki! Harujesz na umowę śmieciową? Obraź się na feministki. Mąż cię bije? To przez feministki. Dziecko się nie dostało do żadnego państwowego przedszkola? Feministki.
CZYTAJ WIĘCEJ

"Feministki rujnują kobiety" – przekonywała publicystka cytowana przez "Gościa Niedzielnego". "Feministki w każdym programie mówią, że rodzina jest passe" – mówiła w ostatnim programie "Tomasz Lis na żywo" pisarka Beata Stanisławczyk.

Także podczas debaty po Kongresie Kobiet i sporu wokół "Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej", "feministki" używano jako hańbiącej obelgi.

"Kongres Kobiet z Nowicką na czele jawi się jako zjazd ideologiczny jednej opcji, podczas której polskie feministki będą walczyć z rodziną, z posiadaniem dzieci przez kobiety. Przypomina to zjazdy członków PZPR, podczas których wychwalano jedną słuszną ideologię" – pisał anonimowy autor w serwisie Fronda.pl.


Do chóru włączyła się nawet Małgorzata Rozenek, "Perfekcyjna Pani Domu", która obwiniała je za to, że w polskich mieszkaniach panuje bałagan. Bo sprzątanie według "TYCH kobiet" nie jest dostatecznie "cool".

Prztyczek w nos
Dla Sylwii Chutnik, prezeski Fundacji MaMa i feministki, takie reakcje to nic nowego. Jak przyznaje, z pejoratywnym odbiorem tego określenia, spotyka się od samego początku swojej działalności.

– Strach przed feministkami widać ze strony bardzo różnych środowisk – konserwatywnych i lewicowych, biznesowych, literackich.

Ostatnio w brytyjskim dzienniku "Daily Mail" ukazał się nawet news, że feminizm... jest niebezpieczny dla zdrowia. Bo coraz więcej kobiet lubi wino do kolacji, sięga po papierosa i decyduje się na macierzyństwo po trzydziestce.
CZYTAJ WIĘCEJ

źródło: Twój Styl
Jesteśmy atakowane ze wszystkich stron. Nikt nas nie lubi, a przecież jesteśmy szalenie sympatyczne – śmieje się. Chwilę później, już poważnie, wylicza jednak listę zasług feministek.

Jej zdaniem, to dzięki temu, że w Polsce działają już od połowy XIX wieku, kobiety mogą dziś liczyć na prawo głosu, powszechną edukację, prawo do pracy i szereg praw pracowniczych, takich, jak to, że kobieta w ciąży nie może zostać zwolniona.

– A mimo to feministyczne postulaty często sprowadzone są do poziomu całowania w rękę i sprzątania w domu – niepokoi się Sylwia Chutnik. – Myślę, że w wielu przypadkach to po prostu próba obrony tych, dla których nasze postulaty ekonomiczne mogą być niebezpieczne. "Może i macie rację, ale nie sprzątacie". Taki prztyczek w nos – mówi.

Siedem grzechów feminizmu

1. Feminizm zabił w kobietach kruchość i delikatność, każąc nam ścigać się z mężczyznami na rynku pracy!
2. Przez feministki mężczyźni z nami walczą, zamiast nas zdobywać!
3. Feminizm dyskryminuje żony i matki.
4. Feministki powinny reprezentować moje interesy, a... ja nie wiem, o co im chodzi!
5. Feminizm wmawia mi, że jestem ofiarą (a mój mężczyzna oprawcą)?!
6. Kobiety osiągnęły już naprawdę wiele, a feministki nie chcą się wycofać!
7. Feminizm rozleniwił mężczyzn, zmienił ich w nieodpowiedzialnych chłopców, na których kobiety nie mogą polegać.
CZYTAJ WIĘCEJ


Nie jestem feministką, ale...
Od feminizmu jakiś czas temu odżegnała się nawet Monika Olejnik. Ale "feministka" brzmi źle nie tylko w medialnych debatach. Wiele kobiet, które nie udzielają się w życiu publicznym, także mają do tego określenia negatywne nastawienie. Tak, jak Anna Kamczycka, jedna z gospodyń domowych, które wystąpiły w "perfekcyjnym" show TVN. Poproszona przez nas o komentarz do słów Małgorzaty Rozenek, powiedziała: "nie jestem zwolenniczką tych feministycznych wypowiedzi. Uważam, że praca gospodyni domowej to naprawdę wspaniała rzecz".

Tuż przed Kongresem Kobiet, do premiera trafił z kolei list pań, które domagały się, by środowisk kobiecych nie identyfikować jedynie z feministkami. W przełamaniu lodów nie pomogło nawet to, że na Kongresie pojawiła się Anna Komorowska, dotychczas postrzegana jako przedstawicielka "normalnych" Polek – matka i do niedawna także gospodyni domowa.

Feministka burzy świat
Takie podejście nie dziwi socjologa i specjalisty od retoryki Jacka Wasilewskiego. – Generalnie uważamy że jesteśmy bardzo rodzinni, deklarujemy, że te wartości są dla nas najważniejsze. Feministka burzy to, z czym nam jest dobrze i dlatego jest zagrożeniem – przekonuje. – Jeśli jest przeciwko przemocy domowej, to burzy ład, w którym nikt nie powinien sie wtrącać w nasze sprawy, albo że każdy powinien nieść swój krzyż. Jeśli jest za równouprawnieniem, to burzy ład, w którym mężczyzna jest głową, a kobieta szyją. I tak dalej – mówi.

To takie proste: nie sprzątasz wanny o 2 w nocy, jesteś feministką. Nie latasz ze ściera wszędzie i nie zawiązujesz kokardek perfekcyjnie na perfekcyjnych słoiczkach- feminizm. Takiej definicji nie słyszałam.
CZYTAJ WIĘCEJ

Jacek Wasilewski przypomina, że polskie społeczeństwo nadal jest patriarchalne. – W jego obronie oczernia się feministkę, stawia się ją jako przeciwieństwo dla normalnej kobiety. Dlatego mówi się, że nie goli nóg, nie dba o siebie, nie lubi mężczyzn – przekonuje socjolog i dodaje, że wszystko to wynika ze źle zrozumianych argumentów. – Feministki uważają, że kobieta konstruuje się tak, żeby dobrze wyglądać w męskich oczach. Dlatego domagają się, żeby kobiety miały prawo układać życie tak, żeby to im, a nie mężczyźnie było wygodnie. Część osób widzi w tym zaburzenie.

Jeśli spojrzy się na debatę publiczną, nasuwa się jeszcze jeden wniosek. Podział na "feministki" i "inne kobiety" wpisuje się idealnie w granice wyznaczone do tej pory w męskim świecie. I tak: "feministka" zaczyna być tożsama z "samicą leminga". "Kobieta" – z mieszkanką "ciemnogrodu". Ale może ten podział to cena. Bo jeśli równy status, to na wszystkich frontach.