Aleksander Łukaszenka oskarżał NATO o chęć użycia siły wobec Białorusi.
Łukaszenka pojawił się dziś na wiecu swoich zwolenników w Mińsku. Fot. YouTube / euronews (in English)

NATO zaprzecza oskarżeniom Aleksandra Łukaszenki, wedle których miało szykować się do użycia siły wobec Białorusi. Rzeczniczka organizacji przyznaje jednak, że sytuacja w tym kraju jest uważnie obserwowana.

REKLAMA
"Nie rozbudowujemy obecności NATO w tym regionie. Międzynarodowa obecność NATO we wschodniej części Sojuszu nie jest zagrożeniem dla żadnego kraju. Ma charakter ściśle obronny" – zapewniła w oświadczeniu Oana Lundescu, rzeczniczka prasowa organizacji.
Dodała, że NATO uważnie obserwuje sytuację na Białorusi od 9 sierpnia, czyli od dnia wyborów prezydenckich. Po ogłoszeniu ich oficjalnych wyników w kraju ruszyła fala protestów, które trwają do dziś.
Oświadczenie NATO jest odpowiedzią na oskarżenia wysuwane wobec organizacji przez Aleksandra Łukaszenkę. Prezydent pojawił się w sobotę na manifestacji swoich zwolenników, która odbyła się w Mińsku. W przemówieniu wspomniał o samolotach i czołgach NATO, które mają znajdować się 15 minut od białoruskiej granicy. Zasugerował, że jest to dowód na zamiar zastosowania przez organizację siły wobec jego kraju.
Zapewnił, że nie bierze pod uwagę rozpisania nowych wyborów. Protesty nazwał wynikiem "zewnętrznej ingerencji".
Tego samego dnia przez Mińsk przeszedł antyreżimowy Marsz Wolności. Wzięło w nim udział ok. 200 tys. osób.
źródło: Reuters